Udział w 61 tematach
zarobki i wymagania
Niania a finanse domowe,
30.11.2009 22:10, ostatnia Wypowiedź:
Przeczytałam całą dyskusję i nie będę się wypowiadać, co do zarobków. Zgadzam się, że idealna niania, to ta, która sprawdzi się w przypadku tego konkretnego dziecka. Nie zgadzam się natomiast z wypowiedzią p. Dominiki R. dotyczącą powodów, dla których niania pedagożka jest gorszą opiekunką. Nie wiem jak Pani Dominika, ale ja kilka lat temu ukończyłam pedagogikę i jakoś sobie nie przypominam zajęć, na których uczono by nas schematów, czy typów charakterologicznych. Może było coś na temat typów osobowości, ale to z podkreśleniem, iż typy "czyste" należą do rzadkości. Uczono nas natomiast psychologii rozwojowej, która jest podstawą w takiej pracy oraz wielu innych rzeczy, stanowiących podwaliny dla naszego warsztatu zawodowego. Czy to sprawia, że jesteśmy gorsze? Może tylko w przypadku osób, które zbytnio przejęły się naukowością, bo każdy zaangażowany praktyk wie, że teorię tworzą osoby, które żyją w świecie książek i często są one odrealnione. Są jednak takie elementy teorii, które wiele spraw mogą ułatwić zanim dziecko trafi do specjalisty. I tu jest przewaga osób z adekwatnym wykształceniem.
A serce do dzieci? To sprawa indywidualna i chyba każdy musi sam sobie odpowiedzieć, jak to wygląda w jego przypadku.
więcej »
Dzici na smyczy ;/ Co Wy na to ?
Zdrowie i rozwój dziecka,
28.04.2009 13:33, ostatnia Wypowiedź:
Przede wszystkim z samego "bycia" psychologiem nic nie wynika. To nie jest uwaga konkretnie do Pani Agnieszki. Najzwyczajniej miałam juz doświadczenia z różnymi osobami wykonującymi ten zawód, stąd moja opinia. Ostatnio taka sytuacja miała miejsce, kiedy szukałam opiekunki dla dzieci mojego szefa. Zadzwoniła Pani i jej pierwsze słowa to "jakie warunki i pieniądze? Bo ona chce dorywczo, zanim dostanie lepszą pracę". Kiedy jej zaczęłam mówić na czym polega praca (nie warunki, nic o pieniądzach), przerwała mówiąc, że ona jest z zawodu psychologiem i czeka na swoją wymarzoną prace, ale na razie może się zająć dziećmi. Tylko "jakie pieniądze"? A gdy odpowiedziałam, że to może jej powiedzieć szef podczas rozmowy, rzuciła słuchawką. Faktycznie dobry z niej psycholog, skoro nie zapytała o dzieci, tylko powtarzała w kółko "jakie pieniądze"?
A co do rozmów z dziećmi itd. Oczywiście rozmowy są ważne i nie można ich niczym zastąpić. Ale czy to oznacza, że mam nie przypinać półroczniaka w wózku, tylko mu spokojnie tłumaczyć, że jak będzie się wyginał i wstawał to wypadnie? Zanim wypowiem zdanie już będzie leżał na ziemi. A szelki w wózku i szelki na spacerze, tak samo ograniczają wolność. I tak samo można tłumaczyć dzieciom w różnym wieku, a one i tak się czymś zaaferują i tyle z naszych rozmów. Zresztą tak samo jest z dorosłymi. Ile razy nam się coś powtarza i niby wiemy, jak mamy się zachowywać, ale jednak trzymamy pieniądze i dokumenty w jednym miejscu, z którego złodziej wyjmie je w 3 sekundy. Wiemy, że nie można przechodzić na czerwonym świetle, wybiegać zza autobusu,wracać po zmroku ciemną uliczką, czy na skróty przez park, mieszać alkoholi itd. itp. I chociaż wiemy o tym wszystkim i o wielu innych rzeczach, to jednak pod wpływem impulsu wciąż popełniamy te same idiotyczne błędy. A skoro w zasadzie nie możemy być całkowicie pewni siebie, to jak możemy być pewni innych - w tym również dzieci, które nie zawsze wiedzą, a jeśli nawet, to często zapominają...
więcej »
niania ze Swarzędza - czy ludziom nie chce się pracować?
Od czego zależą poszukiwania,
21.04.2009 22:04, ostatnia Wypowiedź:
Agata R.
Anno masz piekną fotkę
Jakim aparatem robisz zdjęcia?
Nieskromnie podejrzewam, że to pytanie do mnie
Dziękuję za komplement. Akurat to zdjęcie pochodzi z pewnej sesji i jest robione profesjonalnym sprzętem, ale nie mam pojecia jakim.
A na marginesie, ja osobiście używam Samsunga pro 815 i jestem z niego bardzo zadowolona
więcej »
Czegoś chyba nie rozumiem (kilka słów o wymaganiach finansowych)
Niania a finanse domowe,
21.04.2009 21:56, ostatnia Wypowiedź:
Chciałam zbiorczo odpowiedzieć Paniom, które pytają o pracę u mojego szefa. W tym momencie oferta jest zawieszona, gdyż czekam na odpowiedź od jednej osoby. Powinnam mieć ją w piątek, więc w razie czego dam znać. Nie wiem, czy mogę tutaj, jeśli nie spróbuję na pomocy domowej (wtedy dam znać, że tam dodałam ogłoszenie).
Na wszelki wypadek chciałam zaznaczyć, że szef mieszka na Radogoszczu Zachodzie (bezpośredni dojazd 99, 73(albo 79 zapomniałam już

), 89 i chyba jeszcze jakimś autobusem i tramwajami od strony Zgierskiej - 4,11,16,46 (tylko trzeba kawałek dojść).
Pozdrawiam
więcej »
niania...i pomoc w pracach domowych...pytanie?
Niania a finanse domowe,
20.04.2009 22:20, ostatnia Wypowiedź:
Pani Sylwio,
ciężko określić ile godzin to zajmie, bo to zależy od stopnia "zabałaganienia" mieszkania. Proszę zajrzeć na wpis "chyba czegoś nie rozumiem" - tam mam wymienione obowiązki. Dom był większy (160m2). Na ogół spędzałam tam 8 godzin (u mnie to inaczej wygladało, bo pracowałam na etacie, a 2 razy w tygodniu dodatkowo sprzątałam u szefa, a miałam stałą pensję, więc musiałam być te 8 godzin) i przyznam, że zajmowało mi to z prasowaniem maksymalnie 6 godzin i musiałam bardzo delikatnie dozować pracę, żebym skończyła o właściwej porze). Myslę, że najlepiej ustalić stawkę za godzinę. A jeśli koleżanka się zdecyduje na podjęcie tej pracy, to może rozłożyć obowiązki w taki sposób, żeby część z nich wykonać po powrocie dziecka z przedszkola (te, które nie będą dla małej zagrożeniem). Chyba, że to sprzątanie będzie codziennie - wtedy może sporządzić grafik i rozłożyć sobie pracę na 4-5 h.
więcej »
Nikt nie chce niani z dzieckiem...
Od czego zależą poszukiwania,
20.04.2009 09:34, ostatnia Wypowiedź:
Krystyna K.
To przedziwne.Z doświadczenia jednak wiem,że najlepiej i najchętniej zatrudnia się "z polecenia" bliskich im znajomych u których się pracowało.
Do tej pory też uważałam, że "droga polecenia" jest jedną z najlepszych. Miałam jednak zasadę, że nie polecam osób, których nie jestem pewna. A pewna byłam jedynie dwóch. W zeszłym tygodniu zrobiłam wyjątek. Zaproponowałam przyjaciółce z liceum pewna dorywczą pracę. Może nie jakiś luksus, ale jeśli ktoś potrzebuje pracy i pieniędzy... Sama wiem jak to jest. Owa osoba zgodziła się. Zanim przeprowadziłam rozmowę z szefem (w piątek), zadzwoniłam ponownie i upewniłam się czy to nadal aktualne. Otrzymałam pozytywną odpowiedź i umówiłam przyjaciółkę na poniedziałek z szefem. W sobotę zadzwoniłam do niej, żeby wszystko dokładnie powiedzieć i dodatkowo dac jej kilka wskazówek, jak rozmawiać z moim szefem i co zrobić, żeby ustalić najlepszą stawkę (kwestia ta była otwarta i cały czas negocjowałam z szefem). Niestety koleżanka nie odebrała. Po chwili dostałam smsa, że przykro jej bardzo, ale.... i tu nastąpiło wyjaśnienie, które jest całkowitym kłamstwem. Jest mi strasznie przykro. Przez swoją głupotę straciłam dwa razy - przede wszystkim osobę, która była od lat dla mnie ważna (czy tak trudno powiedzieć szczerze - rozmysliłam się?), a po drugie mam teraz problem z szefem. Za chwilę przeprowadzę z nim rozmowę. Nie wiem z jakim skutkiem, ale cały weekend żyłam w stresie i teraz tez cała się trzęsę z nerwów.
Wiem, już przynajmniej, że nie należy za wszelką cenę chcieć komuś pomóc. I nie należy za kogos ręczyć, zwłaszcza, gdy stawka jest własna opinia. Choć to bardzo przyre
Ps. I okazuje się, że wiele jest osób, które "bardzo potrzebują pracy", ale za tym zdaniem nic nie idzie.
więcej »
sondaż:)
Kawiarenka - pogaduszki o wszystkim,
30.03.2009 10:48, ostatnia Wypowiedź:
Po pierwsze 600zł to mało. Ja za samo mieszkanie płacę 750zł, a to jest niesamowicie tanio, jak na łódzkie warunki.
Zapominacie, że utrzymanie dziecka to nie tylko ubrania, kosmetyki, książki, zabawki, ale też rachunki do opłacenia.
Co do biedy w Domach Dziecka, mogłabym polemizować. Przez kilka lat byłam wolontariuszką, a potem pracowałam przez 9 miesięcy w takiej placówce. Odeszłam, bo nie mogłam patrzeć na marnotrawstwo i wygórowane rządania dzieci, które wolały wyrzucić majtki i skarpetki, bo nie chciało im się ich uprać.
Druga sprawa - inaczej wygląda kwestia wyżywienia zbiorowego niż indywidualnego(choćby ceny produktów, kupowanych w ilościach hurtowych, częste zniżki oraz dary od sponsorów). Podobnie jest z ubraniami. Nie wspomnę już, że dzieci często mają markowe ubrania, bo na to znajduje się kasa. Ja np. patrzyłam na swoich wychowanków, którzy biegali w ubraniach Nike, Adidas, Reebok - a ja jako w-ca musiałam ubierać się w lumpexach, bo z 1350 zł. na nic innego mnie nie było stać.
Jeśli chodzi o leczenie dzieci, to tutaj też jest ciekawa sprawa: placówka otrzymuje określoną ilość pieniędzy, która MUSI zostać przeznaczona na tą, a nie inną rzecz. Czyli mogą kupić np. akwarium z rybkami za 1000zł., ale nie mogą dać 20zł na rtg zęba dla 8-latki.
Taki mamy cudowny system.
Poza tym nie zapominajcie, że rodzna zastępcza i adopcyjna to dwie różne kwestie. Kiedy adoptujemy dziecko, jest ono "nasze", tak samo jak dzieci urodzone przez nas. Normalne jest więc, że my je utrzymujemy. Rodzina zastępcza zakłada, że zostajemy opiekunem prawnym na czas nieokreślony (w każdej chwili mogą odebrać nam dziecko), rodzina dziecka ma prawo się z nim spotykać, a my na dokładkę ponosimy odpowiedzialność prawną, jeśli jemu coś się stanie, albo ono coś zbroi (kradzież, wybita szyba itd. itp.). Zrozumcie, że rodzina zastępcza to jest forma pracy. Pracy 24/h na dobę 365 dni w roku. Nie masz odpoczynku, nie masz wakacji. Masz za to mnóstwo papierków do wypełnienia i niesamowitą odpowiedzialność.
więcej »