Niania czy żłobek?
To trudny dylemat mam dzisiejszych czasów. W idealnym świecie, bez wątpienia, odpowiedziałabym: ani jedno ani drugie – mama!
W pierwszym latach życia dziecko buduje z mamą swą pierwszą i najważniejszą relacje w życiu. Ta relacja będzie podstawą - modelem dla każdej innej relacji, jaką stworzy w przyszłości. W dużej mierze od tego, czego nauczy się będąc w swojej pierwszej relacji, będzie zależała jego kondycja emocjonalna. Poczucie bezpieczeństwa w okresie niemowlęcym w dużym stopniu wpłynie na to, czy dziecko będzie otwarte wobec innych ludzi, zdolne do tworzenia z nimi bliskich, intymnych związków i czy będzie w stanie z odwagą iść życiu naprzeciw. Natura z premedytacją tak to zaprojektowała, aby ciało matki produkowało hormony, które przywiązują ją emocjonalnie do dziecka, aby ssaki karmiły swoje małe własnym mlekiem jeszcze bardziej umacniając w ten sposób więź jaka je z nimi łączy.
Dzieci – szczególnie ludzkie, do poprawnego, zdrowego rozwoju emocjonalnego potrzebują jednej i tej samej, całkiem oddanej matki (może to być również tata, albo inna osoba, która spełni tę rolę), gdyż jak żaden inny ssak są bardzo nieporadne i nie mają możliwości spełnienia swych podstawowych potrzeb samodzielnie. Karen Horney, jedna z prekursorek psychoanalizy, wprowadziła pojęcie lęku podstawowego. Wg jej teorii do powstania tego lęku przyczyniają się frustracja i strach wynikłe z braku poczucia bezpieczeństwa w okresie niemowlęctwa. Im bardziej dziecko czuło się wtedy bezradne, w tym większym stopniu lęk ten towarzyszy mu w dorosłości. Nieukojone, płaczące dziecko z czasem będzie musiało poradzić sobie z przerażającym poczuciem samotności i niepewności zamykając się w sobie i dławiąc niezaspokojoną potrzebę. Utrwali mu się, że taki już jest świat – niezbyt przyjazny i bezpieczny. Nie jest ono w stanie zrozumieć dlaczego mamy przy nim nie ma. Lęk podstawowy jest osią wielu zaburzeń na tle nerwowym, które mogą ciągnąć się i w dorosłym życiu. Uważam, że jeśli istnieje możliwość pozostania z dzieckiem w domu do czasu, gdy pójdzie ono do przedszkola i tym samym zadbania o jego beztroski start w życie, to warto z niej skorzystać. Tak byłoby w idealnym świecie.
Niestety, nie żyjemy w idealnym świecie, a wiele rodzin nie ma innego wyjścia, bo aby się utrzymać każde z rodziców musi pracować. Często babcie nie są w stanie zająć się wnukami, bo same jeszcze pracują, są daleko, lub z innego względu jest to niemożliwe…
Stoimy więc przed wyborem: żłobek, czy niania? W żłobku jest dużo dzieci, z którymi można się pobawić, profesjonalna opieka, stały rytm posiłków i ciekawe zajęcia. Niestety, na jedną opiekunkę przypada nie jedno, ale kilkoro dzieci. Nie ma wobec tego mowy o stworzeniu stałej i zapewniającej wysoki poziom poczucia bezpieczeństwa relacji. W wieku do 3 lat dziecko jest niezwykle egocentryczne – nie jest to jego wadą, tylko naturą. Potrzebuje ono wtedy całej uwagi opiekunów – a nawet jeszcze troszkę. W żłobku dzieci muszą dzielić się uwagą jednej opiekunki z kilkorgiem innych dzieci. Jest on zatem miejscem, do którego dziecko musi się dostosować emocjonalnie. Moim zdaniem, żłobek jest wyjściem ostatecznym – jeśli wyczerpaliśmy już wszelkie inne rozwiązania.
Niania z kolei, będzie się zajmować naszym skarbem sama. Z jednej strony to dobrze, bo poświęci całą swoją uwagę wyłącznie jemu. Z drugiej strony, sama oznacza też bez nadzoru. Potrzebna jest więc duża doza zaufania, zanim będziemy gotowi oddać jej nasze maleństwo. Jeśli jednak poważnie zabierzemy się do selekcji potencjalnych kandydatek i dziecko trafi do ciepłej, odpowiedzialnej i empatycznej osoby, która będzie w stanie dać mu namiastkę mamy podczas jej nieobecności, a do tego będzie to ta sama osoba do samego przedszkola, to na pewno nie odciśnie to piętna na małym, rozwijającym się człowieku.


Wykop
Drukuj
Najnowsze komentarze:
Podyskutuj na forum »05.05.2010 11:19