|
Do dziecka należy mówić normalnie . Nie jakaś : piaśkownicia tylko PIASKOWNICA.Nie wiem ,co maja na celu te wszystkie dziwne niepoprawne zdrobnienia i ,,ciaćkanie" ...Zaburza to rozwój mowy u dziecka
Oczywiście nie powiem : RYSZARDZIE, PROSZĘ OTO WEŹ DO RĘKI SPRZĘT DO KOPANIA tylko Rysiu weź łopatkę. Jeśli chodzi o słowo pipi zamiast siusiu , am am zamiast jedzenia no to też jestem przeciwna. Koleżanka kiedyś spotkała się z jakimś dziwnym okresleniem na siusianie , nie mogła długo skojarzyć o co chodzi dziecku. Rodzice wymyślili jakaś dziwną nazwę, nie kojarzącą sie w ogóle z tą czynnością. Moim zdaniem dziecko moze mówić : am am ale my normalnie powinniśmy pytać: czy chcesz jeść? czy chcesz siusiu itd |
|
| 06.06.2010 23:21 |
|
|
Takie spieszczanie wyrazów jest bardzo naganne, że wręcz napiszę idiotyczne Uczmy dzieci poprawnego języka od najwcześniejszych dni |
| 06.06.2010 23:33 |
|
|
A jak słyszę powiedzenie do dziecka "be" czy podobnych to dostaję białej gorączki Nie jesteśmy baranami ani dziecko nie jest baranem by mówić do niego "be" |
| 06.06.2010 23:36 |
|
Jadwiga j. - dziecko nie spotyka sie tylko z rodzicami ale też babciami, ciociami, matkami i ojcami w piaskownicy itd., od kazdego moze przechwycić ten ,,język" , naszym zadaniem jako opiekunek ( rodziców również) jest nauczenie dziecka poprawnej polszczyzny |
|
| 07.06.2010 00:44 |
Droga Joanno jak "Twój" maluszek zacznie mówić to będziesz miła dodatkowy kurs językowy Pracuję w Irlandii i zdarza mi się opiekować dziećmi z "mieszanych"związków i jeśli rodzic mówiący w obcym(nie polskim)języku używa w kontaktach z dzieckiem dużo zdrobnień i tzw zastępczych określeń to dla niani jest to ogromne wyzwanie. A wracając do właściwego tematu to "am,am","piciu",itp-tak.Uważam,że nie powinno się mówić do podopiecznych ich "dziecięcym slangiem".Dzieci uczące się mówić często zmieniają słowa na "wygodniejsze",czyli "piesiek" zamiast "piesek" i wtedy należy poprawnie powtórzyć dane słowo.Z czasem dziecko zapamięta. Nazywanie dzieci - słonkiem,myszką,itp-nie wydaje mi się do końca złe jeśli używamy tego określenia z umiarem i równocześnie uczymy maluszka jego imienia.Dla przykładu-moją ukochaną wnuczkę,od urodzenia nazywałam "Kwiatuszek".Kiedy mała miała ok.2,5-3 latka zwróciła mi uwagę:"babciu,nie jestem kwiatuszkiem,jestem dziewczynką".Wytłumaczyłam jej dlaczego tak ją nazywam i od tej pory dla nas obu(tylko)jest Kwiatuszkiem Emilką. |
|
| 07.06.2010 11:47 |
|
|
Też jestem ciekawa tej metody... |
| 07.06.2010 19:59 |
|
Ja jak opiekowałam się małymi to zawsze mówiłam =teraz rybko lub serduszko będziemy jeść zależy co np: zupkę ,drugie danie ,deserek itp.Zawsze do dzieci się w ten sposób odzywałam.Będąc teraz u moich byłych pracodawców zwracałam się do dzieci po imieniu,to po pewnym czasie Gabrysia odezwała się do mnie + Pani Danusiu dlaczego Pani nie woła nas lala i rybko.Czy Pani już nas nie kocha. I jak tu nie zdrabniać jeżeli dzieci chcą być rybkami, serduszkami czy lalami. |
|
| 07.06.2010 21:27 |

