jakim językiem mówimy do dzieci.

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka
Drodzy Rodzice,
Drogie Nianie.

Co myślicie o używaniu spieszczeń w stosunku do dzieci ? Waszym zdaniem warto ich używać, czy lepiej uczyć dziecka nienacechowanych wyrazów?

Dzieciom do roku rodzice często starają się ułatwić zadanie i zastępować pytania typu: "Chcesz siusiu?" wyrazem "pipi?". Albo zamiast "Chcesz jeść?" - "am, am?". Waszym zdaniem warto?
Osobiście jestem zdania, że takie środki zastępcze ograniczają tempo rozwoju prawidłowego języka. A co Wy o ty myślicie? Warto ułatwiać?

Nie wspominam o karygodnych, wynaturzonych zdaniach typu: "Kochanieńka Natalusieczko, weź kubełeczek z łopacią i pódziem kopać", albo "Mój ty kojojowy najukochańśi jobaczku".
Podaję przykłady być może (dla wielu) śmieszne, ale tak właśnie się dzieje. Zdanie przytoczone, to zdania zasłyszane   

Czekam na opinie.
06.06.2010 23:10
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Ja jestem zdecydowanie przeciwna. Oczywiście mówiąc do dziecka nie używam słów trudnych, których mogłoby nie zrozumieć (a jeśli już to tłumaczę dokładnie). Staram się jednak nie zdrabniać wyrazów.. i powiem szczerze, że strasznie mnie drażni kiedy ktoś mówi do dziecka w zacytowany w Twoim poście sposób. Justyna M. edytowała ten post 06.06.2010 23:18
06.06.2010 23:18
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Do dziecka należy mówić normalnie . Nie jakaś : piaśkownicia tylko PIASKOWNICA.Nie wiem ,co maja na celu te wszystkie dziwne niepoprawne zdrobnienia i ,,ciaćkanie" ...Zaburza to rozwój mowy u dziecka

Oczywiście nie powiem : RYSZARDZIE, PROSZĘ OTO WEŹ DO RĘKI SPRZĘT DO KOPANIA tylko Rysiu weź łopatkę.

Jeśli chodzi o słowo pipi zamiast siusiu , am am zamiast jedzenia no to też jestem przeciwna. Koleżanka kiedyś spotkała się z jakimś dziwnym okresleniem na siusianie , nie mogła długo skojarzyć o co chodzi dziecku. Rodzice wymyślili jakaś dziwną nazwę, nie kojarzącą sie w ogóle z tą czynnością. Moim zdaniem dziecko moze mówić : am am ale my normalnie powinniśmy pytać: czy chcesz jeść? czy chcesz siusiu itd
06.06.2010 23:21
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Aneta J.


Nie wspominam o karygodnych, wynaturzonych zdaniach typu: "Kochanieńka Natalusieczko, weź kubełeczek z łopacią i pódziem kopać", albo "Mój ty kojojowy najukochańśi jobaczku".
Podaję przykłady być może (dla wielu) śmieszne, ale tak właśnie się dzieje.

        
Ale się uśmiałam   

Jedyne "zastępstwo" w moim wykonaniu to "am am"    Jakos tak mi się zakorzeniło. Może dlatego, że dzieci szybko powtarzają te sylaby. Jak tylko pajawiaja sie słowa to i "am" znika szybko. Maleństwu mówię "be" na zmianę z "nie wolno"
Zdrobnień unikam niczym ognia, po prostu nie znoszę tego, podobnie zmiękczeń "rąćka, nosiek".
Zdarza mi się , w ramach słownych pieszczot    mówić robaczku, rybko itp ale rzadko.
06.06.2010 23:30
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Mania N.

Moim zdaniem dziecko moze mówić : am am ale my normalnie powinniśmy pytać: czy chcesz jeść? czy chcesz siusiu itd


Maniu, ale jeżeli dziecko może używać takich "skrótów" to musi wcześniej je od nas usłyszeć, prawda?   
06.06.2010 23:33
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Takie spieszczanie wyrazów jest bardzo naganne, że wręcz napiszę idiotyczne
Uczmy dzieci poprawnego języka od najwcześniejszych dni
06.06.2010 23:33
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
A jak słyszę powiedzenie do dziecka "be" czy podobnych to dostaję białej gorączki
Nie jesteśmy baranami ani dziecko nie jest baranem by mówić do niego "be"
06.06.2010 23:36
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Ja też jestem za używaniem "normalnego języka" w stosunku do dziecka. I nie lubię bardzo, gdy zamiast mówić do dziecka po imieniu niektórzy ciągle, notorycznie mówią, np.: "Rybko", "Żabko", "Smerfie", "Słonko", "Kotku"... No nie lubię i już. To pewnie stąd, że tak samo nie lubię, jak ktoś do mnie mówi (z koleżanek) właśnie w taki sposób, jakby nie chciało im/jej się zapamiętać, jak mi na imię   Ale nie mam nic przeciwko używaniu zdrobnień, np. przy "gilgotaniu"   dziecka, jakiś wygłupach - czyli tak okazjonalnie   
07.06.2010 00:00
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Jadwiga j. - dziecko nie spotyka sie tylko z rodzicami ale też babciami, ciociami, matkami i ojcami w piaskownicy itd., od kazdego moze przechwycić ten ,,język" , naszym zadaniem jako opiekunek ( rodziców również) jest nauczenie dziecka poprawnej polszczyzny    takie jest moje zdanie
07.06.2010 00:44
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
ja w rozmowach z moim synkiem stosuję wyrazy potoczne, zdrobniałe i dźwiękonaśladowcze, typu: mniam mniam, siusiu, bam-bam, pac-pac, kuj-kuj, cacy i be. Jako logopeda wiem, że są one dopuszczalne i niegroźne, nie opóźniają rozwoju mowy, a nawet wzbogacają i zachęcają dziecko do mówienia, o ile się ich nie zniekształca w wymowie. Czyli można mówić "misiaczek jest cacy" -ok. Ale "misiaciek jeśt ciaci" - ooo, to już nie!
07.06.2010 07:38
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
"Am am" to i ja używam czasami    , z tym, że u mnie jest ta specyficzna sytuacja, że mój podopieczny jest małym Belgiem, a rodzinka jest dwujęzyczna (niderlandzki+angielski). Swoją drogą jestem ciekawa jak to będzie jak Maluszek zacznie mówić, w dwóch językach na raz   
07.06.2010 09:24
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Joanna S.
"Am am" to i ja używam czasami    , z tym, że u mnie jest ta specyficzna sytuacja, że mój podopieczny jest małym Belgiem, a rodzinka jest dwujęzyczna (niderlandzki+angielski). Swoją drogą jestem ciekawa jak to będzie jak Maluszek zacznie mówić, w dwóch językach na raz   

Droga Joanno jak "Twój" maluszek zacznie mówić to będziesz miła dodatkowy kurs językowy   
Pracuję w Irlandii i zdarza mi się opiekować dziećmi z "mieszanych"związków i jeśli rodzic mówiący w obcym(nie polskim)języku używa w kontaktach z dzieckiem dużo zdrobnień i tzw zastępczych określeń to dla niani jest to ogromne wyzwanie.
A wracając do właściwego tematu to "am,am","piciu",itp-tak.Uważam,że nie powinno się mówić do podopiecznych ich "dziecięcym slangiem".Dzieci uczące się mówić często zmieniają słowa na "wygodniejsze",czyli "piesiek" zamiast "piesek" i wtedy należy poprawnie powtórzyć dane słowo.Z czasem dziecko zapamięta.
Nazywanie dzieci - słonkiem,myszką,itp-nie wydaje mi się do końca złe jeśli używamy tego określenia z umiarem i równocześnie uczymy maluszka jego imienia.Dla przykładu-moją ukochaną wnuczkę,od urodzenia nazywałam "Kwiatuszek".Kiedy mała miała ok.2,5-3 latka zwróciła mi uwagę:"babciu,nie jestem kwiatuszkiem,jestem dziewczynką".Wytłumaczyłam jej dlaczego tak ją nazywam i od tej pory dla nas obu(tylko)jest Kwiatuszkiem Emilką.
07.06.2010 11:47
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Anna S.
ja w rozmowach z moim synkiem stosuję wyrazy potoczne, zdrobniałe i dźwiękonaśladowcze, typu: mniam mniam, siusiu, bam-bam, pac-pac, kuj-kuj, cacy i be. Jako logopeda wiem, że są one dopuszczalne i niegroźne, nie opóźniają rozwoju mowy, a nawet wzbogacają i zachęcają dziecko do mówienia, o ile się ich nie zniekształca w wymowie. Czyli można mówić "misiaczek jest cacy" -ok. Ale "misiaciek jeśt ciaci" - ooo, to już nie!

Witam!
Też tak uważam, spieszczanie wyrazów przez dorosłych, jak podałaś Anno w przykładzie jest infantylne i robi niedźwiedzią przysługę dzieciom. Do wszystkich dzieci zawsze mówiłam normalnie i to przynosi owoce. Kiedy większe dziecko mówi niepoprawnie w ich obecności, też poprawiam je. Zauważyłam jak Rodzice i Dziadkowie często ignorują fakt, że chłopiec mówi np. poszłem, zamiast poszedłem i potem w szkole są problemy na lekcjach j. polskiego. To tylko drobny przykład (żeby nie zanudzać). Pozdrawiam. Alula Z. edytowała ten post 07.06.2010 19:45
07.06.2010 19:40
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Anna S.
ja w rozmowach z moim synkiem stosuję wyrazy potoczne, zdrobniałe i dźwiękonaśladowcze, typu: mniam mniam, siusiu, bam-bam, pac-pac, kuj-kuj, cacy i be. Jako logopeda wiem, że są one dopuszczalne i niegroźne, nie opóźniają rozwoju mowy, a nawet wzbogacają i zachęcają dziecko do mówienia, o ile się ich nie zniekształca w wymowie. Czyli można mówić "misiaczek jest cacy" -ok. Ale "misiaciek jeśt ciaci" - ooo, to już nie!



Zagadzam się całkowicie. Żeby zachęcić dziecko do mówienia trzeba zacząc od najprostszych sylab - dziecko nie powie nam od razu "jeść" tylko właśnie "am am". Ważny jest komentarz do tego dziecięcego języka. Gdy słyszę "am am" to odpowiadam "tak, idziemy jeść obiadek". W ten sposób dziecko w naturalny sposób i w miarę możliwości przejdzie od "am am" do jeść. Dla przykładu podam jeszcze słowo pies - najpierw uczę dziecko "hau hau" bo to powie najszybciej a gdy już słyszę jak maluszek na widok psa mówi "hau hau" to komentuję "tak, to jest mały piesek i piesek robi hau hau" albo "tak, to jest duży pies".
Nie można oczekiwać od dziecka używania od razu "dorosłego języka", najważniejsze aby ćwiczyło wymawianie sylab.

A tak w ogóle to w komunikacji z najmłodszymi staram sie używać "migusiów" czyli dziecięcego języka migowego - bardzo dobrze wpływa na rozwój mowy i umiejętność wczesnego komunikowania swoich potrzeb.
Czy któraś z niań również ma doświadczenie w używaniu "migusiów"?? Chętnie wysłucham opinii na ten temat.

Pozdrawiam wszystkie nianie
07.06.2010 19:48
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Olga M.

Czy któraś z niań również ma doświadczenie w używaniu "migusiów"?? Chętnie wysłucham opinii na ten temat.

Pozdrawiam wszystkie nianie

Też jestem ciekawa tej metody...
07.06.2010 19:59
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
W zasadzie wprowadzam "migusie" od niedawna więc chętnie bym sie wymieniła spostrzeżeniami z kimś kto stosuje je dłużej. Poza tym wprowadzam tylko podstawowe "migusie" typu - jeść, pić, mleko, boję się, światło, zimno a więc te które komunikują najważniejsze potrzeby dziecka. Nie stosuję na razie "migusiów" typu - rybka, kwiatek, żabka itd.
07.06.2010 20:37
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Moja córka ma roczek i nauczyła się odpowiadac "na zdrowie dziękuje i prosze"(oczywiscie po swojemu". A nauczylismy ja tego tak ze kiedy ktos kichnie lub sobie cos z mezem podajemy to odpowiednio mowimy na zdrowie lub prosze. I moja coreczka kiedy ja np kichne to kiwie glowa i mowi aaaa. Tak samo jak cos mi daje to tez kiwie glowa i mowi aaa. Jak jest głodna to mowi mniam mniam i pokazuje na brzuszek;Jak chce sie poprzytulac to bierze lalke i robi mmmm;jak chce isc na spacer to mowi pa pa i pokazuje odpowiednio raczka  Myśle że mówienie np am hau hau nie ograniczy dziecka w rozwoju. Ja tez tak mowie do swojej corki tylko przy tym wszystko dokladnie tłumacze. Np idziemy robic mniam mniam bo teraz jest obiad i brzuszek jest pusty.
07.06.2010 20:38
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Mowie tylko "mniam mniam" (mala nawet tego nie umie powiedziec, za to mowi "niania" na jedzenie) Oprocz tego nie zmiekczam wyrazow i nie uzywam mowy dzieciecej.

Wyjatkiem sa jeszcze sytuacje,kirdy chce rozsmieszyc dziecko. Mala mowi na buty "ciki" a kiedy nie chca sie zalozyc (dosc nieudolnie na razie probuje) jest zla i placze. Ja mowie wtedy z odpowiednim akcentem: "Ach te wstretne ciki! Nie chca sie zalozyc! Jak takmoga?! Nie no ludzie, co to za ciki"    I mala peka ze smiechu   
07.06.2010 21:18
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Ja jak opiekowałam się małymi to zawsze mówiłam =teraz rybko lub serduszko będziemy jeść
zależy co np: zupkę ,drugie danie ,deserek itp.Zawsze do dzieci się w ten sposób odzywałam.Będąc teraz u moich byłych pracodawców zwracałam się do dzieci po imieniu,to po pewnym czasie Gabrysia odezwała się do mnie + Pani Danusiu dlaczego Pani nie woła nas lala i rybko.Czy Pani już nas nie kocha. I jak tu nie zdrabniać jeżeli dzieci chcą być rybkami, serduszkami czy lalami.
07.06.2010 21:27
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Olga M.


A tak w ogóle to w komunikacji z najmłodszymi staram sie używać "migusiów" czyli dziecięcego języka migowego - bardzo dobrze wpływa na rozwój mowy i umiejętność wczesnego komunikowania swoich potrzeb.


A nie obawiasz się, że dziecko utrwali w sobie nawyk migania? Swego czasu chciałam wypróbować tą metodę, ale mam opory. Boje się konsekwencji , ew. braku chęci podejmowania werbalnej komunikacji a skorygowanie tego może być dużym problemem. Przed oczami staja mi dzieci, które mimo swoich już nabytych mozliwości, tak z lenistwa pokazują na cos i tylko : ee,yyy itp.

Czy rzeczywiście migusie tak dobrze wpływają na rozwój mowy? Może nasz logopeda wyrazi swoją opinię?   

Ja jednak jestem tradycjonalistką, trzeba rozmawiać , czytać , śpiewać, tłumaczyć świat , być czujnym na sygnały i można się dogadać   
07.06.2010 22:18
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Migusie stosuje się u najmłodszych maluszków - w zasadzie już od 6-7 miesiąca życia, w okresie kiedy jeszcze nie ma szans na werbalną komunikację i jest to jedyny sposób na porozumienie się z dzieckiem. Spotkałam kiedyś rodziców, którzy stosowali migusie przy swojej córeczce. Bardzo chwalili tą metodę - mała miała 18 miesięcy i posługiwała sie prostymi zdaniami! Byłam pod wrażeniem.
07.06.2010 22:49
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Założyłam osobny wątek nt migania / http://www.niania.pl/tuugtdmaojrc/ijlEgtXkTCGZ/last/PostList.html#last/. Tutaj zaraz zmiesza się z tłumem    a temat ciekawy    Jadwiga j. edytowała ten post 07.06.2010 23:04
07.06.2010 23:03
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Jadwiga j.

Olga M.


A tak w ogóle to w komunikacji z najmłodszymi staram sie używać "migusiów" czyli dziecięcego języka migowego - bardzo dobrze wpływa na rozwój mowy i umiejętność wczesnego komunikowania swoich potrzeb.


A nie obawiasz się, że dziecko utrwali w sobie nawyk migania? Swego czasu chciałam wypróbować tą metodę, ale mam opory. Boje się konsekwencji , ew. braku chęci podejmowania werbalnej komunikacji a skorygowanie tego może być dużym problemem. Przed oczami staja mi dzieci, które mimo swoich już nabytych mozliwości, tak z lenistwa pokazują na cos i tylko : ee,yyy itp.

Czy rzeczywiście migusie tak dobrze wpływają na rozwój mowy? Może nasz logopeda wyrazi swoją opinię?   

Ja jednak jestem tradycjonalistką, trzeba rozmawiać , czytać , śpiewać, tłumaczyć świat , być czujnym na sygnały i można się dogadać   

Do tego bym jeszcze dodała że taki nawyk machania łapkami przy rozmowie może zostać na dłużej a to nie jest zbyt eleganckie ;P
Pamiętam taką zagadkę: jak się powinno mówić - rękami, ręcami, rękoma ?
prawidłowa odpowiedź: ustami !   
08.06.2010 07:16
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
A ja trochę z zajęć z logopedii  Jeśli chodzi o zdrobnienia to jest to nazywane w logopedii terminem "językiem nianiek" i jest zabronione bo może zaszkodzić dziecku. A jeśli chodzi o am am itp... to dzieci dzięki takim słowom się uczą   Dobrze napisała wyżej jedna z Pań, że rozwija wyrażenie am am po dziecku jest to najlepsze zachowanie ponieważ dziecko w końcu zapamięta,że am am to chcę jeść.Dlatego też warto powiedzieć: tak kochanie idziemy jeść  a jeśli chodzi o miganie   To mój wykładowca mówi, że wcześniej była obawa przed blokadą dzieci do mówienia przez miganie, ale stwierdzono, ze za gesty odpowiada inna półkula mózgu i nie przeszkadza to rozwojowi mowy a nawet pomaga   Małgorzata C. edytowała ten post 08.06.2010 16:36
08.06.2010 16:29
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Widzę, że w tej kwestii wszyscy są zgodni - i dobrze.
Ja też do dzieci zwracam się normalnie - dzieci lubią być traktowane poważnie, a przytoczone zasłyszane teksty w pierwszym poście może są śmieszne  ,ale z pewnością dzieci nie czują się wtedy na równi z nami. Skrót "am - am" chyba jest wyjątkiem, może jeszcze piciu... Ale używane jest to naprzemiennie z prawidłową wersją. Również uważam, że to spowalnia rozwój dziecka i sprawia, że później mówi. Także częste mówienie do dziecka jest ważne. Znam dzidzię, której mama nie rozmawiała z nią za często, a jak już, to pieściła się - to dziecko miało problemy z mówieniem i na dobrą sprawę mając prawie 3 lata nie mówiła praktycznie nic. Ostatnio opiekowałam się z kolei dzieckiem, którego i rodzice i ja prowadziliśmy z nim " zażarte" dyskusje od najmłodszych dni. Gdy mała miała 2 latka używała takich słów, że... na prawdę poziom rozmowy z nią był bardzo wysoki - to była z pewnością w dużej mierze zasada "brak spieszczania + dużo rozmów"
09.06.2010 12:12
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
« Powrót do listy tematów