|
Natasza N. Na niani jestem zarejestrowana od dwóch dni . W ciągu tych dwóch dni , dostałam 3 propozycje od rodziców , z czego tylko jedna wydawała się być rozsądna . Opieka nad 6 letnim chłopcem 2 razy w tygodniu po 3 godziny , raz w tygodniu po 5 godzin (do ustalenia który miałby być to dzień) i od czasu do czasu w sobotę na parę godzin . Do moich obowiązków było tylko i wyłącznie odebranie go ze szkoły . I w sumie zarobki nie najgorsze . Tyle tylko wiedziałam przed spotkaniem kwalifikacyjnym które odbyło się dziś .
Przyjechałam pod podany adres - bardzo ładny dom , otworzyła mi z pozoru bardzo miła Pani (Mama chłopca) , poznałam również od razu Babcię , obie kobiety zaprowadziły mnie do salonu gdzie siedział mały chłopczyk (może 3 latka - napewno nie więcej !!!) i który samotnie bawił się jakimiś klockami . Mama Małego powiedziała mi wtedy, że jednak opieka nad starszym chłopcem nie będzie potrzebna, ale będą potrzebowali pomocy nad tym młodszym . Zdziwiłam się bardzo, bo przecież jeśli przez noc podjęli taką decyzję to powinni mnie rano powiadomić-ale postanowiłam zobaczyć jak to wszystko potoczy się dalej .
Chciałam porozmawiać z małym , jakoś się do niego zbliżyć , ale Babcia zabrała go do pokoju twierdząc , że mały musi iść spać . Z tego co wiem, 3 letnie dzieci nie zawsze regularnie sypiają w dzień . Babcia się jednak uparła i zabrała małego . Zostałam sama z Mamą , która uprzedziła mnie, że mamy dla siebie tylko pół godziny bo musi wyjść w ważnej sprawie osobistej . Wyjęła zeszyt i oczywiście powiadomiła też mnie o tym , że jestem siódmą kandydatką na Nianie . Nie wiedziałam już w sumie czy się śmiać z tego, czy płakać . Poprosiła mnie o dowód osobisty , spisała dane. Zadała ogromnie dużo pytań , z czego odpowiadając na połowę zwyczajnie się powtarzałam , bo te informacje zawarte były w profilu . Każde moje słowo skrupulatnie spisywała do zeszytu - przynajmniej takie miałam wrażenie.
Po "przesłuchaniu" Mama zaczęła opowiadać o tym czego oczekuje, jakie są zasady , obowiązki itp. Okazało się , że Franek ma już jedną Nianię , ale ta sama ma syna w wieku szkolnym i mniej więcej kończy pracę około godziny 14:30 aby uporać się z obowiązkami domowymi u siebie itd. Byłabym potrzebna więc już od 14:30 , mniej więcej do 18:30 , bo o 18:30 z pracy wraca Ciotka która zaopiekuje się już małym. Praca od poniedziałku do piątku . Co tydzień w sobotę cała rodzina wychodzi i jest potrzebna Niania dla małego Franka od godziny 20 do 1,2 w nocy . Do starszego chłopca na noc przychodzi inna Niania , więc warunkiem jest aby jedna z Nas przebywała na dole , druga na górze - Mama obawia się,że się obie zagadamy i dzieci pozostaną same sobie . Obiad jest równo o 15 , przygotowuje go Niania "1 zmiana ;p" i mogę go zjeść . Jednak jeśli podczas opieki chciałabym zjeść coś dodatkowego, to muszę przynosić jedzenie ze sobą . Mama nie kryła się również z informacją , że Niania ma osobny czajnik i osobną półkę na kawę , herbatę , soki itp. Podczas opieki nie można oglądać tv, ani korzystać z komputera , książki można ruszać - ale tylko te z bajkami dla Franka . Spacery są możliwe , ale tylko po ogrodzie i tarasie- nie miałabym prawa wychodzić z dzieckiem poza posesję . Ponad to, obowiązkowe jest pranie raz w tygodniu ubrań Franka i ich prasowanie , a ponieważ Niania " 1 zmiana " ma za dużo na głowie , to pranie i prasowanie przypadłoby Niani "2 zmiana " . Odkurzanie pokoiku dziecka, ścieranie w Nim kurzy, mycie okna - miałybyśmy ustalać między sobą .
Po tym wykładzie byłam trochę wytrącona z równowagi , bo przecież co innego Pani ogłaszała, a co innego wynikało na spotkaniu . Ale postanowiłam,że nie dam się tak łatwo i powiedziałam jej, że wychodzi na to, że praca jest pełnoetatowa , a ja szukam pracy na 1/2 a najlepiej dorywczo . Poza tym nie miałam wykonywać żadnych obowiązków domowych, tylko opiekować się dzieckiem . A żeby tego było mało, mam się opiekować zupełnie innym chłopcem o którym nie było mowy. W odpowiedzi dostałam dokładnie taką odpowiedź " Pani Nataszo , czy naprawdę jest Pani tak ciężko wstawić pralkę, przejechać żelazkiem , szmatką czy odkurzaczem ? Poza tym czy Franek , czy Piotr , to oboje moje dzieci " . Potem dodała,że może mi zaproponować 15 zł za godzinę ( w ogłoszeniu mowa była o 10 ,-) , skoro mam takie trudności z wykonywaniem czynności domowych . Na do widzenia w pośpiechu rzuciła mi,że mam bardzo duże szanse i odezwie się pod koniec tygodnia .
Dziewczyny - sama naprawdę nie wiem czy ta Pani ma nie równo pod sufitem (przepraszam , ale nie umiem obecnie tego inaczej sformułować) czy może to normalne - w końcu to pierwsze takie moje spotkanie i pierwsza praca u obcych ludzi. Może ja się nie znam i 3 latki są usypiane i naprawdę śpią na przysłowiowe "pstryknięcie palcem" . Prawda jest taka, że po dzisiejszym spotkaniu mogę powiedzieć,że gdybym się zgodziła na współpracę z tą rodziną byłaby ona bardzo trudna - chociażby patrząc na samą toksyczną atmosferę . Ale z drugiej strony wcale dużo nie wymagają ...
Co byście zrobiły na moim miejscu?
Na Twoim miejscu zrobiłabym tak: na pewno powiedziałabym tej mamusi co o niej myśle nie omieszkając użyć słowa oszustka i kombinatorka ,a po drugie zwiała bym jak najdalej od takiej rodzinki ,ostrzegając przy tym kolejne osoby ,bożzzz co za ludzie i tacy jeszcze śmią mieć jakiekolwiek wymagania,żenada.
|