jak sobie radzić ze złością 3 latki

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka
Witam. Jestem nianią 3 latki i jej młodszego brata. Przedstawie problem który mnie drażni i nie wiem co mam w tym przypadku zrobic. Otóż karolinka bije swojego brata, gryzie go, co wyjde tylko do następnego pomieszczenia to ona juz na nim siedzi alblo wali go po głowie. Ja jej tłumacze ze tak nie wolno. Na dodatek bardzo żle odnosi sie do mnie, bije mnie w złości i mówi brzydkie słowa.Mama mówi zebym ją zostawiała w pokoju, żeby przemyslala swoje zachowanie-i tak zrobiłam, ale ona wychodzi z pokoju i płacze jakbym jej robiła niewiadomo co i chce do mnie na ręce zebym ją przytuliała i wtedy sie na chwile usokoaja ale robi to samo. Już nie wiem co mam robić, ręce mi opadają. Jest bardzo trudnym dzieckiem, Jak gdzieś wychodzimy na spacer i jej coś nie pasuje to krzyczy i kładzie się na ziemię.A własnie jesli chodzi o zabawki-wydziera bratu a jak jej chce zabrac i oddac braciszkowi to ona wtedy krzyczy w niebogłosy-nawet jak jej chce dać inna zabawke to rzuca o ściane itd.Pomóżcie!!!Ja cały czas o tym myśle i nie wiem co zrobic.
28.08.2010 18:29
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Mała jest zazdrosna o brata.Moze rodzice poświęcają jej za mało uwagi i są mało. cierpliwi.
28.08.2010 18:37
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
raz,że zazdrosna a dwa próbuje co jej wolno.Proponuję tłumaczenie do skutku.Natomiast kiedy bije kogoś tłumacz,że to boli sprawia przykrość i 3ba ją nauczyć przepraszać żeby się przytuliła i dała buzi w rekompensacie,bo będzie tylko gorzej jak nie znajdziesz sposobu.Natomiast jeśli uderzy brata to jego powinna przytulić w formie przeprosin i dać buzi a potem dopiero w nagrodę może przytulić się do Ciebie.3latka jest na tyle duża,że powinna szybko to załapać.Nauczy się z czasem,3ba mieć duużo cierpliwości. U mnie 15 mieś bił 8 łatkę bo zwyczajnie dziecko próbuje co mu wolno i zazdrosne też jest.Czeka Cię ciężka praca,ale kiedy będą jasne zasady na pewno się uda.
28.08.2010 19:22
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Marleno, taką samą sytuację miałam w przeszłości. Dwaj bracia: starszy i młodszy. Młodszy wspaniały chłopiec, naprawdę ukochane dziecko. Starszy, strach opowiadać.
Żadne argumenty nie przemawiały do rodziców. Słyszałam tylko że muszę mu poświęcać więcej uwagi, kosztem młodszego dziecka. Skutkowało na chwilkę i zaraz zaczynało się od nowa. Nie miałam siły nad nim zapanować. W dodatku kłamał, opowiadał rodzicom zmyślone historie podważając mój autorytet i moją uczciwość. Zgadnij...komu uwierzą? mnie czy WŁASNEMU dziecku?
Zastanawia mnie tylko, dlaczego nianie mają sobie radzić z takimi dziećmi. Rodzice mają to w nosie. Wobec starszego stosowali niekończące się kary. Ale respekt przed nimi jakiś miał. Przede mną nie. Byłam na straconej pozycji.Już tam nie pracuję. Miałam dość!
28.08.2010 19:26
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Przyznam ze ja też mam chwile zwątpienia-zastanawiam się nad zmianą bo mnie denerwuje ta sytuacja-ja jej naprawde dużo tłumacze, ale jest ciągle to samo. A właśnie Pani Hanno-powiedziałam to mamie dzieci a ona mi odpowiedziała, ze to ja mam sie zajmować wychowaniem!!!Troche mnie to ruszyło, ponieważ to ona jest matką i ona głownie ma się zajmować wychowaniem-ja tylko po części.Nie wiem czy stosowac kary czy wpajać ze tak nie wolno.
28.08.2010 19:39
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Mam bardzo podobną sytuację    2 latka jest bardzo agresywna i niemiłosiernie krzykliwa, często bez powodu płacze. Jest jeszcze siostrzyczka przesłodka półroczna i M bardzo często jej dokucza, nie mogę zostawić ich ani na sekundę by nawet przygotować posiłek bo M natychmiast jest przy P i wkłada jej palce do buzi (głęboko) lub w oko, bije po głowie. Jak P raczkuje po podłodze to M natychmiast chce nadepnąć jej na rączkę. Jeśli mała zapłacze to M krzyczy przeraźliwie bo wie że wtedy P rozpłacze się na dobre. Nie pomaga tłumaczenie, proszenie, tulenie, zajęcie czym innym - notorycznie udaje M udaje greka że nie rozumie, nie słyszy. Jak chcę odwrócić uwagę M od P to jestem bita, gryziona.
Jedynym sposobem jest noszenie P bez przerwy na rękach by M nie miała do niej dostępu lub jeśli coś muszę zrobić to M wsadzam do łóżeczka. Jestem z nimi od bardzo niedawna (od sierpnia który był tylko na pół etatu) i jak na razie miałam niewiele czasu na "ułożenie" M, ale już ją nauczyłam że jej płacze (bez powodu) i krzyki nie robią na mnie wrażenia więc już jest ich coraz mniej. Nawet jak ma powód do płaczu (np. przewróci się itp.) to mówię że przy mnie się nie płacze i M przestaje. Jak chce mnie lub P uderzyć to łapię za rączkę i mówię nie wolno ale bardzo opanowanie. Zaznaczam że nie podnoszę głosu, zawsze jestem spokojna (choć w duszy nie zawsze) i konsekwentna. Jeśli M czegoś nie chce to nie zmuszam, jedynym wyjątkiem jest bezpieczeństwo przy ulicy wtedy bezapelacyjnie biorę za rękę. Widzę że dużo pracy przede mną zanim M doprowadzę do "normy", no i rodzice są po mojej stronie i przy mnie wspaniale współpracują (nie wiem jak jest po moim wyjściu).
Na szczęście na spacerach jest ok bo M uwielbia przebywać na powietrzu i wtedy wszystko słyszy i rozumie    mam nadzieje że pogoda M i mnie nie będzie za bardzo zawodzić   
Tak więc radzę nie pozwalać na agresywne zachowania ale zawsze bardzo spokojnie, przytrzymywać rączki jeśli są za bardzo "rozbiegane", nie dopuszczać do sytuacji gdy musisz coś "negocjować" ze starszym dzieckiem a jeśli już to zawsze spokojnie ale konsekwentnie. Szukać ciekawych zajęć dla starszaka by nie miał czasu na "głupie zachowania"
28.08.2010 19:53
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Bez wsparcia mamy dzieci nic nie zdziałasz,jak one nie będą widzieć ,że współpracujecie to nic z tego nie będzie choćby nie wiem co.Rodzice są najwyższym autorytetem dla dziecka.
28.08.2010 19:56
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
http://www.niania.pl/fiddkajdnvhq/Page.html
28.08.2010 19:59
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Zgadzam się z Agnieszką, bez rodziców nic nie zdziałasz, bo rodzice wychowują dziecko, niania pomaga! I postępowanie niani i rodziców musi być spójne! Tak w ogóle, nie rozumiem jak rodzic może tak mówić, ale nie o tym temat.
Ja miałam podobną sytuację z 2-letnim chłopcem, bił starszego(!) brata. Samo tłumaczenie pomagało, ale na krótko! Więc zawsze mu mówiłam, że jeśli będzie bił brata dostanie karę. Kiedy uderzył brata zaprowadzałam go do sypialni, sadzałam na łóżku, drzwi przymykałam. Oczywiście były płacze, krzyki, nie reagowałam, czekałam, aż się uspokoi. Potem szłam do niego, brałam na kolana, pytałam czy wie dlaczego miał karę, tłumaczyłam, że jego brata to boli, że może mu zrobić krzywdę itd. I tak było za każdym razem, gdy uderzył brata. Po jakiś 2 dniach już było znacznie lepiej, bicie zdarzało się rzadko, jak uderzył, tylko powiedziałam słowo, szedł sam do sypialni, popłakał chwilkę, jak przyszłam to wiedział za co kara, wiedział co ma zrobić, szedł przeprosić brata   Starałam się dużo z nim rozmawiać, tłumaczyć, ale samo to nie wystarczało, więc trzeba było (w porozumieniu z rodzicami) dać karę i być bardzo konsekwentnym ;P
28.08.2010 20:15
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Bez współpracy rodziców nic nie zdziałasz, jednak jeśli kazali Ci "wychować dziecko" masz troszkę mniej związane ręce, niż ja kiedyś, gdyż w mojej sytuacji nie mogłam dać dziecku jakiejkolwiek kary i w związku z tym ciężko było sobie poradzić.
Przede wszystkim nie reaguj na płacz i histerię bez powodu: tak jak pisała Maria, dzieci dosyć szybko uczą się, że takie zachowanie nie przynosi rezultatu.
Może spróbuj zaproponować dziewczynce, by wraz z Tobą opiekowała się bratem, że potrzebujesz jej pomocy a ona jest taka duża? Poczuje się ważna, to może pomóc. Jeśli będziesz konsekwentna i mała będzie wiedziała, że traktujesz ją na równo z bratem, myślę, że przestanie się w ten sposób zachowywać.

Agnieszko, mam wrażenie, że na tym forum także obowiązuje netykieta.   
28.08.2010 20:56
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Daria M.

Agnieszko, mam wrażenie, że na tym forum także obowiązuje netykieta.   

A co widzisz złego w wypowiedziach Agnieszki ?
28.08.2010 21:19
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Miałam podobny problem z moim synem , ale praktycznie pojawił on się znikąd . Dosłownie gdy skończył rok stał się nie do wytrzymania , agresja wychodziła z Niego przy każdej pierwszej lepszej okazji i nikt nie wie do tej pory dlaczego . W jego życiu nie było żadnego wydarzenia które wywołałoby stres, rodzeństwo młodsze się nie pojawiło więc o zazdrości nie było mowy . Wiem,że nic nie bierze się bez przyczyny, ale to trochę dziwna przemiana z aniołka w chłopca z piekła rodem .    Ani Kasia (niania) ani ja , nie mogłyśmy sobie poradzić . żadne kary, żadne rozmowy nie przynosiły efektu . Po pół roku zdecydowałam w końcu przejść się do psychologa z Tomkiem, który stwierdził , że to "nieodzowna część jego dojrzewania i przejdzie z czasem" . I faktycznie przeszła pół roku po wizycie , gdy młody poszedł do przedszkola. Słyszałam jednak ostatnio, że nadmierna agresja pojawiająca się u starszych dzieci (tak jak np. tu 3 latka) jest o wiele bardziej złożona i nie polega tylko na sprawdzaniu reakcji i nauki rozróżnienia dobra od zła .    Rodzice mogą faktycznie poświęcać jej mało czasu , z resztą o tym mogę być praktycznie przekonana, po tym jak przekazali Ci pałeczkę wychowania ich dzieci . Może gdy przychodzą z pracy od razu kleją się do młodszego dziecka, nie dając starszej dziewczynce tyle ciepła , miłości ile potrzebuje i dzięki temu braciszka traktuje jak całe zło tego świata.    Musisz pokazać jej, że jest tak samo ważna , tylko jej braciszek jest młodszy i potrzebuje większej uwagi . Znając życie, zazdrość w rodzeństwie zawsze pozostaje - czy o zabawki , czy o rodziców , z czasem też będzie o Ciebie . I żadne tłumaczenie tego nie zniweluje .
28.08.2010 21:20
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Przede wszystkim: konsekwencja. Nie brać na ręce, jeśli źle się zachowuje. Niech przytulenie i uśmiech będą dla niej wzmocnieniem pozytywnym, na który trzeba sobie zasłużyć. Można też z początku wprowadzić inne drobne nagrody (rzecz jasna, razem z rodzicami), przykładowo chrupki, czy inne małe słodycze. Innym sposobem jest kalendarzyk, na którym kolorem zaznacza się stopień grzeczności dziecka i przypominanie za każdym razem, gdy dziecko źle się zachowuje, że pracuje na ładny kolor w kalendarzu.
Na spacerach, gdy dziecko rzuca się na ziemię, często pomaga zostawienie na chwilę w pewnej odległości. Dziecko widzi, że nikogo nie obchodzą jego "humory" i samo się uspokaja.
Pozdrawiam.
28.08.2010 21:27
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Maria

Daria M.

Agnieszko, mam wrażenie, że na tym forum także obowiązuje netykieta.   

A co widzisz złego w wypowiedziach Agnieszki ?


Nie wydaje mi się, aby w języku polskim funkcjonował wyraz "3ba"   

Ja i M. rysowałyśmy dinozaury, kiedy zrobiła coś bardzo dobrze, była grzeczna, starannie pokolorowała obrazek zadany w przedszkolu, sama posprzątała pokój bez upominania. Za 5 zebranych dinozaurów była mała nagroda. Czasami jakiś smakołyk (jednak z tym bym nie przesadzała, biorąc pod uwagę wiek dziecka) innym razem kolorowanka. Pamiętam, że najbardziej ucieszyła się z kredki wielokolorowej. To były naprawdę małe upominki, finansowane oczywiście przez rodziców, ale wręczane przeze mnie: to ze mną była grzeczna.
Pamiętaj jednak, żeby dokładnie wyjaśnić zasady waszej umowy. Myślę, że trzylatka do pięciu będzie potrafiła policzyć   
Zgadzam się także z poprzedniczką, ignorowanie dziecka, kiedy rzuca się na ziemię to chyba najlepsza metoda, choć musisz się liczyć ze zdecydowanym sprzeciwem obcych ludzi na ulicy. Niektórym się wydaje, że dzieci do 15 roku życia są malutkie.
Myślę też, że noszenie dziecka na ręku powoduje wzmożoną zazdrość: braciszej jest przytulany, ona nie. Może, jeśli dasz radę, sadzaj ich oboje przed sobą i obejmuj każde jedną ręką, kiedy opowiadasz bajki itd? Daria M. edytowała ten post 28.08.2010 22:15
28.08.2010 22:14
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
No, wreszcie coś ciekawego, można się czegoś nauczyć od niań z doświadczeniem. Dziękuję! Na większości wątków niestety nie znajduję niczego dla siebie.
A czy można przytrzymywać dziecko siłą, żeby np. się nie zbliżało do drugiego? Czy takie "uwięzienie" na parę minut, połączone z wytłumaczeniem powodu, będzie dobrą metodą?
28.08.2010 22:52
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
opiekunka nigdy nie będzie porządnym autorytetem jeśli w dużej mierze nie będzie się trzymać tego co mówią rodzice. Jeśli rodzic mówi ze trzeba w danej sytuacji dać kare, to niania powinna dać kare. Ja się nie dziwie, ze opiekunka wtym momencie nie ma autorytetu. Jesli stara sie zalatwic to na jej sposob - po pierwsze dziala nie zgodnie z poleceniem rodziców a po drugie niszczy sposób wychowania ustalonego przez rodziców. Denerwuje mnie takie podejscie opiekunek, ktore twierdza ze ich metoda jest lepsza. Rodzic karze, opiekunka robi. Poza tym, ciagla zmiana sposobu wychowania wplywa zle na dziecko. skad ma potem wiedziec co jest dobre a co zle jak raz dostanie kare a drugi raz nie. Wiec nie pytaj na forum co masz zrobic w danej sytuacji bo kazde dziecko jest inne. Idz do zrodla. Do mamy lub taty i znimi uzgadniaj jak to wszystko zrobic. i Trzymaj sie tego, to bedziesz miala mniejsze problemy.
29.08.2010 00:22
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
dla tych co lubia sie czepiać na tym forum, rodzic karze, opiekunka robi tyczy sie tylko i wylacznie kwestii wychowania, tak, aby obie strony nie mialy wtedy problemy z dojsciem do dziecka bo drugie sie nie trzyma regul.
29.08.2010 00:24
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
"Idz do zrodla,pytaj mamy taty".Duza czesc nian ma fachowe przgotowanie pedagogiczne i czaami warto posluchac rad niani w kwestii wychowania dziecka.I madrzy rodzice to czynia.W przedszkolu,czy szkole wychowawcy juz nie beda sie sugerowac radami rodzicow w kwestii wychowania/pomijam oczywiscie indywidualne sytuacje/.
29.08.2010 07:15
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Magdalena Żurawska

Idz do zrodla. Do mamy lub taty i znimi

uzgadniaj jak to wszystko zrobic. i Trzymaj sie tego, to bedziesz miala mniejsze problemy.

Nie wiem czy przeczytałaś całość, czy tylko pierwszy post tego tematu-Marlena rozmawiała z mamą dzieci, a mama po prostu umyła rączki twierdząc, że to Marlena ma wychować dzieci więc akurat w tym przypadku dziewczyna po prostu została pozostawiona sama sobie z problemem od którego rodzice uciekają.
29.08.2010 07:35
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
za zadne pieniadze nie meczylabym sie z takim bachorem, bo inaczej tego nazwac nie mozna, szkoda czasu i nerwow, skoro rodzice maja to gdzies, to po co sie meczyc i przejmowac obcym dzieckiem w dodatku bez umowy o prace.
29.08.2010 08:54
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Jerzy B.
No, wreszcie coś ciekawego, można się czegoś nauczyć od niań z doświadczeniem. Dziękuję! Na większości wątków niestety nie znajduję niczego dla siebie.
A czy można przytrzymywać dziecko siłą, żeby np. się nie zbliżało do drugiego? Czy takie "uwięzienie" na parę minut, połączone z wytłumaczeniem powodu, będzie dobrą metodą?

To zależy jakiej siły użyjesz   
Owszem ja często przytrzymuję M przed zadaniem "ciosu" siostrze czy komuś innemu ale robię to delikatnie by nie sprawić przykrości (bólu) i przy tym spokojnym głosem tłumaczę dlaczego nie wolno tak robić. Jeśli sytuacja się powtarza to upominam że może następnym razem będzie kara (chwilowe odosobnienie) i trzymam się tego konsekwentnie - w domu wsadzeniem do łóżeczka, na powietrzu posadzeniem na ławce lub odejściem od bawiących się dzieci.
29.08.2010 09:14
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

AMELIA
za zadne pieniadze nie meczylabym sie z takim bachorem, bo inaczej tego nazwac nie mozna, szkoda czasu i nerwow, skoro rodzice maja to gdzies, to po co sie meczyc i przejmowac obcym dzieckiem w dodatku bez umowy o prace.

"bachorem"?....oj,nieladnie nianiu Amelio
29.08.2010 09:16
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

AMELIA
za zadne pieniadze nie meczylabym sie z takim bachorem, bo inaczej tego nazwac nie mozna, szkoda czasu i nerwow, skoro rodzice maja to gdzies, to po co sie meczyc i przejmowac obcym dzieckiem w dodatku bez umowy o prace.

Za żadne skarby nie oddałabym Ci pod opiekę żadnego żywego stworzenia a tym bardziej dziecka !
29.08.2010 09:16
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Jeśli chodzi o wypowiedz Amelii to zastanawiałam się nad odejściem, ale znowu mama może stwierdzić ze uciekam ja od problemów i wtedy przy znalezieniu następnej pracy ona mi może uciąć drogę. Postaram się skorzystać z waszych rad-podejść troche spokojniej do karolinki, bo nie powiem ogarnia mnie czasem szał przy niej.Mama dzieci naprade pozostawiła mnie samej sobie-chociaż pytałam jej póżniej co ja mam zrobic bo już nie mam sposobu na nią-a ona ze powinnam ja zostawić w pokoju niech przemyśli wszystko. Tak zrobiłam-to skończyło się tym że wyszła z pokoju z krzykiem i do mnie na ręce. Także nawet nie wiem co ja mam dozwolone czy mogę ją karać czy stawiać do kąta-chyba szykuje się poważna rozmowa z rodzicami.
29.08.2010 11:37
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

nel nel

AMELIA
za zadne pieniadze nie meczylabym sie z takim bachorem, bo inaczej tego nazwac nie mozna, szkoda czasu i nerwow, skoro rodzice maja to gdzies, to po co sie meczyc i przejmowac obcym dzieckiem w dodatku bez umowy o prace.

"bachorem"?....oj,nieladnie nianiu Amelio

no sorry, ale nie oszukujcie sie, jak inaczej nazwac rozhisteryzowanego terroryste, ktory wchodzi Wam na glowe i bije Was?? jakby taki bachor-nazwijmy to po imieniu probowal podniesc na mnie reke, bil, gryzl, plul, kopal, darl sie wnieboglosy i co tam macie jeszcze w repertuarze, to bym mu odwinela nie jak doroslemu,ale zeby poczulo, ze tak nie mozna,bo to kogos boli,i ze robi komus krzywde,a nie swiete dzieci,ze reki na nie podniesc nie mozna. swiete sie znalazly. nie musisz oddawac, ja bym nawet nie chciala i tez za zadne skarby  he he.za bardzo sobie cienie sw.spokoj i wlasne nerwy. dzis wracam do domu,a 1 starszy pan skomentowal zachowanie dzieci na przystanku, ze nalezy je lac ile wlezie tak jak ich kiedys bito w szkole i bylo ok. nic zlego im sie nie stalo. ja bym sobie dala spokoj, ofert pelno, napewno znajdziesz lepsze warunki, powodzenia. AMELIA edytowała ten post 29.08.2010 11:52
29.08.2010 11:46
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
« Powrót do listy tematów