|
Wiktoria M. M. Jolanta W. Wiktorio może jestem starej daty,ale dlaczego młode wykształcone dziewczyny,boja się pracodawców,zajścia w ciąże,że zostaną zredukowane.Wyścig szczurów trwa,a ja w jednej firmie przepracowałam 30 lat,wykształciłam się,awansowałam i wychowałam dwóch synów.Moja praca ,predyspozycje i wykształcenie mówiły same za siebie.A jaka jest gwarancja,że osoba oceniająca jest nieomylna.Namnożyło się teraz samych specjalistów,a jak trzeba coś załatwić w Urzędzie to blady strach(bo zweryfikowane niekompetencje) ja sie tam czuje kompetentna do pracy w urzedzie, mam duzo podyplomowek, za Pani czasow praca w 1 firmie to byla norma, moi rodzice tez ciagle w 1 zakladzie pracy pracowali, i co z tego? jak emerytura niska, a firma nawet nie daje darmowych biletow-chodzi mi tu o pkp na emeryturze. poza tym skoro Pani zajmuje sie nianiowaniem, to widocznie tez Pani nie ma zbyt wysokich dochodow-bez urazy. poza tym w dzisiejszych czasach praca tylko w 1 firmie cale zycie jest bardzo niekorzystna i praktycznie niemozliwa. ludzie sa bardziej mobilni, gratuluje i podziwiam wytrzymac 30 lat w 1 miejscu, monotonia i nuda. brak kreatywnosci, postepu, tworczosci, rozwijania sie co niesie za soba zmiana pracy, firmy czy stanowiska, ludzie teraz podnosza swoje kwalifikacje, zakladaja firmy i nie chca siedzec biernie w 1 miejsci i chamowac swoj rozwoj.
Wiktorio, to nie jest tak jak myślisz. Czasy były inne i pracując w firmie były możliwości podnoszenia swoich kwalifikacji (zakład pracy miał obowiązek zwalniać wcześniej w dniach szkoły). Podniesienie kwalifikacji znaczyło przeważnie awans i zmianę uposażenia. I zakład pracy nie robił łaski. Można było studiować i korzystać z przywilejów. To było (piszę "było" bo teraz jest inaczej). Po ukończeniu studiów znowu awans i zmiana pensji. To właśnie powodowało, że człowiek zrastał się z firmą. Ja też przepracowałam w jednej firmie chyba...30 lat, dokształcałam się w swojej dziedzinie, awansowałam, zmieniałam stanowiska pracy i dopiero niedawno odeszłam. Ważne jest to że w trakcie pracy nabywało się praw. Moją sąsiadkę zatrudniono w "mojej" firmie. Pracuje już 2 lata ale nie ma umowy na czas nieokreślony. To pozbawia ją niektórych przywilejów. Dziewczyna zarabia gorsze (bo o to właśnie chodzi) a pracuje jak każdy inny. Piszesz, że masz 'podyplomówki". Oczywiście, ale w firmie oczekują stażu pracy, doświadczenia. Na to trzeba sobie zapracować. To że ma się papierki to nie wszystko. W urzędach jak zapewne wiesz szkoli się nieustannie pracowników. Zmieniają się przepisy więc trzeba być na bieżąco. Jeśli chodzi o nianiowanie...kiedy ma się dorosłe, odchowane dzieci i poukładane życie jest sporo czasu do zagospodarowania. Jeśli do tego dochodzi kasa, to dlaczego mamy nie nianiować? Ja mam dość dużą emeryturę, ale dzięki tej pracy mogę sobie poprawić komfort życia. Gorzej z młodymi nianiamy, dla których ta praca jest jedynym źródłem dochodu. Nie każda wypracuje sobie emeryturkę (groszową). Reasumująć Wiktorio, nie było tak źle...
|