Granice prywatności w pytaniach kwalifikacyjnych

Forum » Od czego zależą poszukiwania

nel nel
Zrozumiale,ze rodzice"wypytuja" jesli zatrudniaja niania ,ktora jest mloda,albo ktora po raz pierwszy zaczyna pracowac jako niania.Oczekuja wtedy jakiegos poswiadczenia,referencji-i nie ma co sie dziwic:powierzaja swoje dziecko.

Zgoda Nelciu,ale pytanie o to czym zajmuje się mąż/partner,sama chyba przyznasz,że nie dość że nie ma nic wspólnego z podejmowaną przez opiekunkę pracą,to jeszcze wykracza poza zasady dobrego wychowania,braku kultury i włażenia w czyjeś prywatne życie z brudnymi w dodatku butami.No chyba rodzice mają jakiś rozum i minimum kultury.Gdybym ja została o to zapytana,to już bym miała jasność że u takich ludzi bym nie podjęła pracy.    Szukałabym dalej,mądrzejszych,kulturalniejszych i pełnych ludzkiej ogłady.   
30.10.2010 05:31
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Wszystko zależy nie od rodzaju pytania,lecz od tego jak ono zostało zadane.Jeżeli jest rozmowa na luzie i ja zadaję pytania na które otrzymuję odpowiedzi,to mogę o wszystkim rozmawiać.
30.10.2010 07:52
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
skoro rodzice wypytuja o meza/partnera/chlopaka/TŻta/narzeczonego itd., to nawet jak ktos odpowie, to moga oczekiwac, ze ten maz/partner tez moze miec im cos do powiedzenia, u mnie tak bylo, bo co chwile mi zmieniali godz. pracy, spozniali sie notorycznie, pracowalam bardzo czesto dluzej niz ustalone, wkoncu on sie wkurzyl i powiedzial im co o tym mysli bez ogrodek, dopiero sie mamusia zdziwila, ze ja 24-latek objechal  
30.10.2010 08:24
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Jolanta W.
Wiktorio może jestem starej daty,ale dlaczego młode wykształcone dziewczyny,boja się
pracodawców,zajścia w ciąże,że zostaną zredukowane.Wyścig szczurów trwa,a ja w jednej firmie przepracowałam 30 lat,wykształciłam się,awansowałam i wychowałam dwóch synów.Moja praca ,predyspozycje i wykształcenie mówiły same za siebie.A jaka jest gwarancja,że osoba oceniająca jest nieomylna.Namnożyło się teraz samych specjalistów,a jak trzeba coś załatwić w Urzędzie to blady strach(bo zweryfikowane niekompetencje)         

ja sie tam czuje kompetentna do pracy w urzedzie, mam duzo podyplomowek, za Pani czasow praca w 1 firmie to byla norma, moi rodzice tez ciagle w 1 zakladzie pracy pracowali, i co z tego? jak emerytura niska, a firma nawet nie daje darmowych biletow-chodzi mi tu o pkp na emeryturze. poza tym skoro Pani zajmuje sie nianiowaniem, to widocznie tez Pani nie ma zbyt wysokich dochodow-bez urazy. poza tym w dzisiejszych czasach praca tylko w 1 firmie cale zycie jest bardzo niekorzystna i praktycznie niemozliwa. ludzie sa bardziej mobilni, gratuluje i podziwiam wytrzymac 30 lat w 1 miejscu, monotonia i nuda. brak kreatywnosci, postepu, tworczosci, rozwijania sie co niesie za soba zmiana pracy, firmy czy stanowiska, ludzie teraz podnosza swoje kwalifikacje, zakladaja firmy i nie chca siedzec biernie w 1 miejsci i chamowac swoj rozwoj.
30.10.2010 10:01
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Wiktoria M. M.

Jolanta W.
Wiktorio może jestem starej daty,ale dlaczego młode wykształcone dziewczyny,boja się
pracodawców,zajścia w ciąże,że zostaną zredukowane.Wyścig szczurów trwa,a ja w jednej firmie przepracowałam 30 lat,wykształciłam się,awansowałam i wychowałam dwóch synów.Moja praca ,predyspozycje i wykształcenie mówiły same za siebie.A jaka jest gwarancja,że osoba oceniająca jest nieomylna.Namnożyło się teraz samych specjalistów,a jak trzeba coś załatwić w Urzędzie to blady strach(bo zweryfikowane niekompetencje)         

ja sie tam czuje kompetentna do pracy w urzedzie, mam duzo podyplomowek, za Pani czasow praca w 1 firmie to byla norma, moi rodzice tez ciagle w 1 zakladzie pracy pracowali, i co z tego? jak emerytura niska, a firma nawet nie daje darmowych biletow-chodzi mi tu o pkp na emeryturze. poza tym skoro Pani zajmuje sie nianiowaniem, to widocznie tez Pani nie ma zbyt wysokich dochodow-bez urazy. poza tym w dzisiejszych czasach praca tylko w 1 firmie cale zycie jest bardzo niekorzystna i praktycznie niemozliwa. ludzie sa bardziej mobilni, gratuluje i podziwiam wytrzymac 30 lat w 1 miejscu, monotonia i nuda. brak kreatywnosci, postepu, tworczosci, rozwijania sie co niesie za soba zmiana pracy, firmy czy stanowiska, ludzie teraz podnosza swoje kwalifikacje, zakladaja firmy i nie chca siedzec biernie w 1 miejsci i chamowac swoj rozwoj.


Wiktorio, to nie jest tak jak myślisz. Czasy były inne i pracując w firmie były możliwości podnoszenia swoich kwalifikacji (zakład pracy miał obowiązek zwalniać wcześniej w dniach szkoły). Podniesienie kwalifikacji znaczyło przeważnie awans i zmianę uposażenia. I zakład pracy nie robił łaski. Można było studiować i korzystać z przywilejów. To było (piszę "było" bo teraz jest inaczej). Po ukończeniu studiów znowu awans i zmiana pensji. To właśnie powodowało, że człowiek zrastał się z firmą. Ja też przepracowałam w jednej firmie chyba...30 lat, dokształcałam się w swojej dziedzinie, awansowałam, zmieniałam stanowiska pracy i dopiero niedawno odeszłam. Ważne jest to że w trakcie pracy nabywało się praw. Moją sąsiadkę zatrudniono w "mojej" firmie. Pracuje już 2 lata ale nie ma umowy na czas nieokreślony. To pozbawia ją niektórych przywilejów. Dziewczyna zarabia gorsze (bo o to właśnie chodzi) a pracuje jak każdy inny.
Piszesz, że masz 'podyplomówki". Oczywiście, ale w firmie oczekują stażu pracy, doświadczenia. Na to trzeba sobie zapracować. To że ma się papierki to nie wszystko.
W urzędach jak zapewne wiesz szkoli się nieustannie pracowników. Zmieniają się przepisy więc trzeba być na bieżąco.
Jeśli chodzi o nianiowanie...kiedy ma się dorosłe, odchowane dzieci i poukładane życie jest sporo czasu do zagospodarowania. Jeśli do tego dochodzi kasa, to dlaczego mamy nie nianiować? Ja mam dość dużą emeryturę, ale dzięki tej pracy mogę sobie poprawić komfort życia. Gorzej z młodymi nianiamy, dla których ta praca jest jedynym źródłem dochodu. Nie każda wypracuje sobie emeryturkę (groszową). Reasumująć Wiktorio, nie było tak źle...
30.10.2010 11:00
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
jasne, ze nie bylo zle, ale dzis praca caly czas w 1 firmie jest zle widziana, szczegolnie jesli jest to tzw.panstwowka typu urzad itp., bo to od razu daje do myslenia, ze ktos mial tam pociotka i siedzi po znajomosci czy ukladzie, siedzi na d... caly czas w 1 miejscu, bo ma ciepla posadke i miejsca nie zmienia, jest czesto niekompetentny, nic nie zmienia ani w sobie, bo nie podonosi kwalifikacji, bo po co skoro ma prace chyba, ze go firma przymusi.
faktem jednak jest, ze jak ma sie wysokie dochody-emeryture, to nikt nie idzie pilnowac dzieci czy sprzatac, tym bardziej jak swoje odchowal i ma czas na inne przyjemnosci, a do tych pilnowanie dzieci czy sprzatanie nie nalezy. rodzice maja duzo znjaomych z duza emeryturka i oni ani mysla imac sie dodatkowej pracy. wrecz przeciwnie, zatrudniaja wtedy pomoc domowa, ktora za nich wykonuje pewne obowiazki, bo ich na to stac. oczywiscie nie ma w tym nic zlego, ale jakby komus kasy nie brakowalo (jednemu na chlebek, innemu na perfumy), to by nie szedl. proste jak budowa cepa   Wiktoria M. M. edytowała ten post 30.10.2010 11:56
30.10.2010 11:49
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Wiktoria M. M.
skoro rodzice wypytuja o meza/partnera/chlopaka/TŻta/narzeczonego itd., to nawet jak ktos odpowie, to moga oczekiwac, ze ten maz/partner tez moze miec im cos do powiedzenia, u mnie tak bylo, bo co chwile mi zmieniali godz. pracy, spozniali sie notorycznie, pracowalam bardzo czesto dluzej niz ustalone, wkoncu on sie wkurzyl i powiedzial im co o tym mysli bez ogrodek, dopiero sie mamusia zdziwila, ze ja 24-latek objechal  


Ale sie uśmiałam    Ja myśle, że mama zdziwiła się nie "objechaniem" ale z kim współpacuje    Niania. która chyba jest ubezwłasnowolniona i bez promotora nie radzi sobie w relacjach z ludżmi / jak widac słowo pisane nie idzie w parze z realem/. Pracując w urzędzie, firmie równiez wspolnie z partnerem dochodzicie swoich praw ;P

"Podyplomówki" niewiele znaczą na rynku pracy. Znacznie bardziej wartościowe sa branżowe, firmowe szkolenia. I wtedy firma inwestując w pracownika pragnie wykorzystac jego wiedzę i umiejętności, robi wszystko, żeby go zatrzymać. Oczywiście to zależy co dany osobnik soba prezentuje i na ile jest kreatywny.

Osobiście bardzo cenię panie na emeryturze, które chcą jeszcze coś w życiu robić a zdrowie im na to pozwala. I to bez względu ma wysokość emerytury. Nawet po to, żeby sobie kupic super kosmetyk albo wyjechac na wymarzone safari   
30.10.2010 13:01
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Jadwigo młodym kobietom wydaje się,że do nich świat należy i jak emerytka kupi krem
do twarzy za 200zł to skandal-proste jak budowa cepa,że teraz spokojnie i bez stresów
możemy sobie pożyć spacerując z dzieckiem po parku,a Rodzice jeszcze nam za to płacą.
30.10.2010 13:20
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Ale sie uśmiałam Ja myśle, że mama zdziwiła się nie "objechaniem" ale z kim współpacuje Niania. która chyba jest ubezwłasnowolniona i bez promotora nie radzi sobie w relacjach z ludżmi / jak widac słowo pisane nie idzie w parze z realem/. Pracując w urzędzie, firmie równiez wspolnie z partnerem dochodzicie swoich praw.
wyobraz sobie, ze tak, a twoj maz-partner Cie nie wspiera? jesli tak, to kiepsko, przykro mi, wpsolczuje Ci. z czego sie tak usmialas, bo nie rozumiem? akurat babsko do mnie dzwonilo i jak zwykle mieszalo nam w planach, wiec co bys zrobila? puscila plazem? watpie. on sie wkurzal, bo kosztem jakichs obcych dzieci malo czasu razemspedzalismy, a rodzina nie 3mala sie ustalonych wczesniej godz. pracy i na ostatnia chwile zmieniala mi plany i godz. pracy. nikt by tak nie chcial. on po prostu postawil sprawe jasno i tu sien ie ma czemu dziwic, ja o tym mamie juz mowilam nie raz, skoro mama nie potrafila uszanowac mojego czasu prywatnego i sie z nim nie liczyla. potrafie sama zajac stanowisko. po prostu baba trafila na zly moment i dobrze jej tak. skoro na rozmowach wypytuja bez pardonu o mezow, to niech sie pozniej nie dziwia, ze oni im maja tez cos do powiedzenia.
http://www.sfora.biz/Studia-podyplomowe-Czy-to-sie-oplaca-a24184
co do podyplomowek, to jak widzisz nie jest tak zle.
30.10.2010 13:26
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Jolanta W.
Jadwigo młodym kobietom wydaje się,że do nich świat należy i jak emerytka kupi krem
do twarzy za 200zł to skandal-proste jak budowa cepa,że teraz spokojnie i bez stresów
możemy sobie pożyć spacerując z dzieckiem po parku,a Rodzice jeszcze nam za to płacą.

no i fajnie jak kupuje, bo tzn., ze dba o siebie. tak 3mac. kazda tak powinna robic. popieram. tylko niech ktos nie wpina, ze dorabia, bo ma taka fantazje.
30.10.2010 13:28
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
To jest etat + emerytura
30.10.2010 13:43
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
"Jeśli do tego dochodzi kasa, to dlaczego mamy nie nianiować? Ja mam dość dużą emeryturę, ale dzięki tej pracy mogę sobie poprawić komfort życia."

I własnie miałam na myśli przyjemności Wiktorio. Dzieki temu stać mnie na wiele więcej.
Dziwi mnie skąd w Tobie tyle złości, kąsasz wszystkich po kolei. Uczono mnie w domu że trzeba słuchać ludzi którzy mają większe doświadczenie życiowe. Dlaczego we wszystkim dopatrujesz się "drugiego dna". Nie mogę zrozumieć jak tak młoda osoba może być tak uszczypliwa? Wyluzuj troszkę. My naprawdę nie różnimy się niczym od Was młodszych...może tylko wiekiem i doświadczeniem.

"....praca caly czas w 1 firmie jest zle widziana"
Skąd masz takie informacje? Czy wiesz co się dzieje na rynku pracy? Postaraj się dostać do tego wymarzonego urzędu i zobaczymy czy odejsziesz na własne życzenie. Masz papierki, jesteś obrotna masz szanse. Tylko powiem, że ci którzy pracę dostali...a są konkursy....rękami i nogami się trzymają. Młode mamy szybciutko wracaja do pracy, boją się że na ich miejsce przyjdzie nowa, niekoniecznie z polecenia. Wiesz...wszędzie teraz chcą z dyplomem...masz szanse
30.10.2010 20:59
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Wiktoria M. M.
Ale sie uśmiałam Ja myśle, że mama zdziwiła się nie "objechaniem" ale z kim współpacuje Niania. która chyba jest ubezwłasnowolniona i bez promotora nie radzi sobie w relacjach z ludżmi / jak widac słowo pisane nie idzie w parze z realem/. Pracując w urzędzie, firmie równiez wspolnie z partnerem dochodzicie swoich praw.
wyobraz sobie, ze tak, a twoj maz-partner Cie nie wspiera? jesli tak, to kiepsko, przykro mi, wpsolczuje Ci. z czego sie tak usmialas, bo nie rozumiem? akurat babsko do mnie dzwonilo i jak zwykle mieszalo nam w planach, wiec co bys zrobila? puscila plazem? watpie. on sie wkurzal, bo kosztem jakichs obcych dzieci malo czasu razemspedzalismy, a rodzina nie 3mala sie ustalonych wczesniej godz. pracy i na ostatnia chwile zmieniala mi plany i godz. pracy. nikt by tak nie chcial. on po prostu postawil sprawe jasno i tu sien ie ma czemu dziwic, ja o tym mamie juz mowilam nie raz, skoro mama nie potrafila uszanowac mojego czasu prywatnego i sie z nim nie liczyla. potrafie sama zajac stanowisko. po prostu baba trafila na zly moment i dobrze jej tak. skoro na rozmowach wypytuja bez pardonu o mezow, to niech sie pozniej nie dziwia, ze oni im maja tez cos do powiedzenia.
http://www.sfora.biz/Studia-podyplomowe-Czy-to-sie-oplaca-a24184
co do podyplomowek, to jak widzisz nie jest tak zle.

Sfora i tym podobne pudelki, które często cytujesz dla poparcia swojej tezy nie są marodajnym ani wiarygodnym źródłem wiedzy, niestety    . A dowodem na to, że Tobie się nie opłacają te "podyplomówki" jest to, że ciągle jesteś nianią, mimo, że nie przepadasz za dziećmi, jak sama niejednokrotnie napisałaś na forum ;P.
30.10.2010 22:13
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Wiktoria M. M.

wyobraz sobie, ze tak, a twoj maz-partner Cie nie wspiera? jesli tak, to kiepsko, przykro mi, wpsolczuje Ci. z czego sie tak usmialas, bo nie rozumiem? akurat babsko do mnie dzwonilo i jak zwykle mieszalo nam w planach, wiec co bys zrobila? puscila plazem? watpie. on sie wkurzal, bo kosztem jakichs obcych dzieci malo czasu razemspedzalismy, a rodzina nie 3mala sie ustalonych wczesniej godz. pracy i na ostatnia chwile zmieniala mi plany i godz. pracy. nikt by tak nie chcial. on po prostu postawil sprawe jasno i tu sien ie ma czemu dziwic, ja o tym mamie juz mowilam nie raz, skoro mama nie potrafila uszanowac mojego czasu prywatnego i sie z nim nie liczyla. potrafie sama zajac stanowisko. po prostu baba trafila na zly moment i dobrze jej tak. skoro na rozmowach wypytuja bez pardonu o mezow, to niech sie pozniej nie dziwia, ze oni im maja tez cos do powiedzenia.
http://www.sfora.biz/Studia-podyplomowe-Czy-to-sie-oplaca-a24184
co do podyplomowek, to jak widzisz nie jest tak zle.


Wspólne wspieranie sie - jak najbardziej. Jednak nie pozwoliłabym swojemu mężowi na takie wstawiennictwo! Moja praca, mój problem z którym musze się uporać. Rady zawsze chętnie wysłucham ale na tym koniec. Sama, osobiście    nie wyrażam zgody na dodatkowe godziny pracy, jeżeli mi to nie pasi, stanowczo ale grzecznie i nie miewam z tym problemu.

Mówisz o matce "babsko" a o dzieciach "jakieś obce dzieci", no cóż....
Chyba nalezysz do grupy opiekunek, które tylko z racji swojego bezrobocia chcą "ponianiować"    .

"Pudelkowate" sfory nie czytuję i dziwię sie osobom, dla których takie portale są żródłem informacji, wiarygodnych  
30.10.2010 23:11
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Jadwiga j.

Wiktoria M. M.

wyobraz sobie, ze tak, a twoj maz-partner Cie nie wspiera? jesli tak, to kiepsko, przykro mi, wpsolczuje Ci. z czego sie tak usmialas, bo nie rozumiem? akurat babsko do mnie dzwonilo i jak zwykle mieszalo nam w planach, wiec co bys zrobila? puscila plazem? watpie. on sie wkurzal, bo kosztem jakichs obcych dzieci malo czasu razemspedzalismy, a rodzina nie 3mala sie ustalonych wczesniej godz. pracy i na ostatnia chwile zmieniala mi plany i godz. pracy. nikt by tak nie chcial. on po prostu postawil sprawe jasno i tu sien ie ma czemu dziwic, ja o tym mamie juz mowilam nie raz, skoro mama nie potrafila uszanowac mojego czasu prywatnego i sie z nim nie liczyla. potrafie sama zajac stanowisko. po prostu baba trafila na zly moment i dobrze jej tak. skoro na rozmowach wypytuja bez pardonu o mezow, to niech sie pozniej nie dziwia, ze oni im maja tez cos do powiedzenia.
http://www.sfora.biz/Studia-podyplomowe-Czy-to-sie-oplaca-a24184
co do podyplomowek, to jak widzisz nie jest tak zle.


Wspólne wspieranie sie - jak najbardziej. Jednak nie pozwoliłabym swojemu mężowi na takie wstawiennictwo! Moja praca, mój problem z którym musze się uporać. Rady zawsze chętnie wysłucham ale na tym koniec. Sama, osobiście    nie wyrażam zgody na dodatkowe godziny pracy, jeżeli mi to nie pasi, stanowczo ale grzecznie i nie miewam z tym problemu.

Mówisz o matce "babsko" a o dzieciach "jakieś obce dzieci", no cóż....
Chyba nalezysz do grupy opiekunek, które tylko z racji swojego bezrobocia chcą "ponianiować"    .

"Pudelkowate" sfory nie czytuję i dziwię sie osobom, dla których takie portale są żródłem informacji, wiarygodnych  

Ja również, i gdyby nie nasza koleżanka, to nawet nie weszłabym na te strony. (Słyszałam o nich w tv śniadaniowej). Jednakże chcąc się odnieść do wypowiedzi postanowiłam otworzyć cytowane linki.   
30.10.2010 23:51
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
3 Panie powyzej sa duzo starsze ode mnie, a swoimi komentarzami udowodnily, ze sa bardziej zgryzliwe i uszczypliwe niz ja  he he. nigdy nie pisalam, ze sa to wiarygodne strony. no wlasnie ja sie musze dostac do urzedu przez konkurs, bo pociotka nie mam niestety   a dalej uwazam, ze praca z dziecmi jest bardzo kiepska-nie chodzi o finanse, bo tu jest ok, tylko nie jest to moja wymarzona praca. tym bardziej, ze ja mam jakiegos pecha i 2 razy trafilam juz na niezbyt fajna rodzine, nikt nie chcialby pracowac u nieodpowiedzialnych rodzicow i wykonywac za nich wiekszosc obowiazkow. takie cfaniakowanie. mowilam stanowczo, ale grzecznie o tych nadgodzinach, ale do niektorych kobiet, to jak grochem o sciane i jakos nie wierze, ze Ty o nikim nie mowisz babsko   to nie jest zbrodnia mowienie obce dzieci, bo tak jest, to nie moja rodzina, nie urodzilam ich, wiadomo, ze dla obcych nikt sie nie bedzie poswiecal ponad limit jesli na tym zeruja rodzice bez krępacji. bez przegiecia. poza tym dla Was jakaklwiek strone by nie podac i tak sie przyczepicie- ten typ tak ma  
http://www.bycseniorem.pl/Raport_NIK__w_samorzadach_prace_dostaje_sie_po_znajomosci_27_n1013
oto realia urzedow. niektore z Was pisza jakby sie wczoraj urodzily   chcialam podac z neewsweeka, ale nie wyswietla pozniej linka, zreszta do niektorych wiekiem bardziej ta strona pasuje  
Wiktoria M. M. edytowała ten post 31.10.2010 08:15
31.10.2010 08:06
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Granice prywatności ZAWSZE ustala odpowiedzią odpowiadający.Kropka.
31.10.2010 09:04
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Krystyna K.
Granice prywatności ZAWSZE ustala odpowiedzią odpowiadający.Kropka.

Jak przeważnie Krysiu z tobą się zgadzam.    A tak w ogóle to nie powinno się za bardzo i za dużo o sobie opowiadać,bo rodzice często potrafią to z korzyścią dla siebie i wyłącznie dla siebie WYKORZYSTAĆ.   
31.10.2010 12:45
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Hanna G.
" Dziwi mnie skąd w Tobie tyle złości, kąsasz wszystkich po kolei. Uczono mnie w domu że trzeba słuchać ludzi którzy mają większe doświadczenie życiowe. Dlaczego we wszystkim dopatrujesz się "drugiego dna". Nie mogę zrozumieć jak tak młoda osoba może być tak uszczypliwa? My naprawdę nie różnimy się niczym od Was młodszych...może tylko wiekiem i doświadczeniem.

Hanno, niestety różnicie się nie tylko wiekiem. Obawiam się, że trudno Ci będzie porozumieć się z Wiktorią ze względu na różnice w poziomie intelektualnym, wyczuciu taktu, kulturze osobistej ... Wiek tu chyba ma mniejsze znaczenie znaczenie.
02.11.2010 15:32
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Łatwo mi zrozumieć różne stanowiska w tej sprawie, bo ludzie mają różne charaktery i wypracowanie normy/standardu w tej kwestii pewnie nie byłoby możliwe. A może i niepotrzebne.
Natomiast nie jest dla mnie zrozumiałe, dlaczego tak łatwo wytwarzają się kłótnie i za co tak bardzo oberwała Wiktoria. Ja tam chciałabym mieć chłopaka, który by mnie bronił przed nadużyciami ze strony innych ;P. Bez problemu mogę sobie wyobrazić ludzi, którzy mają podejście do niańki jak do psa, mniemając o dowartościowywaniu tym swoich dzieci. I jeżeli tacy trafiają czasem na odzew na miarę własnych zachowań, to myślę, że dzieje się to tylko z pożytkiem dla nich samych, gdy większość wybiera odejście bez żadnej informacji zwrotnej, co z nimi jest nie tak.
08.11.2010 11:00
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Małgorzata K.
Łatwo mi zrozumieć różne stanowiska w tej sprawie, bo ludzie mają różne charaktery i wypracowanie normy/standardu w tej kwestii pewnie nie byłoby możliwe. A może i niepotrzebne.
Natomiast nie jest dla mnie zrozumiałe, dlaczego tak łatwo wytwarzają się kłótnie i za co tak bardzo oberwała Wiktoria. Ja tam chciałabym mieć chłopaka, który by mnie bronił przed nadużyciami ze strony innych ;P. Bez problemu mogę sobie wyobrazić ludzi, którzy mają podejście do niańki jak do psa, mniemając o dowartościowywaniu tym swoich dzieci. I jeżeli tacy trafiają czasem na odzew na miarę własnych zachowań, to myślę, że dzieje się to tylko z pożytkiem dla nich samych, gdy większość wybiera odejście bez żadnej informacji zwrotnej, co z nimi jest nie tak.

Ja, natomiast, zupełnie nie rozumiem dlaczego chciałabyś mieć chłopaka z takim podejściem do Twoich pracodawców. Gdyby mój mąż(sorki, nie mam chłopaka ;P ) w taki sposób "zainterweniował" u moich pracodawców w mojej "obronie"    spaliłabym się ze wstydu, a poza tym zupełnie nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.    Moi pracodawcy (wszyscy, byli i obecni) mają do mnie szacunek, a ja do nich.    I nawet jeśli zdarzają nam się jakieś niedomówienia to rozwiązujemy je bez słownej agresji.
08.11.2010 20:08
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Alula Z.
Alulu,nie możesz tego zrozumieć że ktoś by chciał mieć takiego chłopaka,który stanie w obronie swojej babeczki kiedy ją zle potraktowali? Ty byś takiego nie chciała,a ktoś inny właśnie takiego chce.Ja potrafię sama sobie takie sprawy z rodzicami wyjaśnić,tak jak i ty,jak i Wiktoria,jak wielu innych ludzi,ale to wcale zle o kimś nie świadczy jak w to wtrąci się i chłopak takiej dziewczyny.Może wtedy i rodzice przejrzą szybciej na oczy i nie będą cwańsi aniżeli na to pozwala ustawa,chociaż i ustawy już teraz nas obywateli tego kraju załatwiają na cacy.   

09.11.2010 10:59
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Małgorzata K.
Kiedyś raz doświadczyłam podczas rozmowy kwalifikacyjnej - obok pytań o życie rodzinne, prywatne i zainteresowania – dociekania przez tatę: „Co pani będzie robiła w czasie po pracy, kiedy nie będzie już zajmowała naszymi dziećmi?”. Żadne dwuznaczności, bo pytanie padło przy żonie i jako coś bardzo naturalnego, że taką wiedzę pracodawca powinien posiadać – znać każdą chwilę swojego pracownika, niczym w instytucji totalnej. W pierwszym momencie byłam pewna, że jakoś sens pytania przeinaczam, więc trzeba mi je było powtarzać zanim się zaczęłam tłumaczyć z tego, co ja planuję robić po pracy. A potem jeszcze, jakie są moje plany długofalowe na przyszłość, bo o tym też było, czy posiadam ambicje.

Mierząc swoją miarą (że to przekroczenie granicy) myślałam o tym jak o incydencie, jednak potem z różnych źródeł dane mi było się przekonać, iż takiego wywiadu rodzice są wręcz uczeni z poradników, a to i tak była łagodna forma w porównaniu z tym, co proponowano w Rozmowach w Toku z Supernianią jako gościem specjalnym i autorytetem na temat właściwego rekrutowania niani. Według fachowców niania po prostu nie ma prawa do prywatności. Jak ma chłopaka to pracodawcy mają prawo go poznać, jak gdzieś mieszka poza ich domem, to pracodawcy mają prawo ją zwizytować i sprawdzić czy nie jest bałaganiarą, a o tym co robiła w tzw. czasie wolnym powinna opowiadać, bo może próbuje się z nią zaprzyjaźnić potencjalny złodziej itp.
Gdyby w taki sposób rodzice dobierali wychowawczynie w przedszkolach lub nauczycielki w szkołach – czy poza praca zajmują się czymś godnym, solidnie i bez niesienia zagrożenia swoimi znajomymi – pewnie za wiele w zawodzie by nie zostało. A wobec niań taka inwigilacja jakby przechodzi (nie usłyszałam słowa sprzeciwu z widowni)… Bez względu na wiek mają być w roli dodatkowego dziecka u rodziców, a w zasadzie gorzej niż dziecka.

Przyznam, że jako zarazem rodzic, ani bym nie potrafiła tak zawłaszczyć sobie pracownika, ponieważ nawet dzieciom zostawiałam prywatność, ani nie dostrzegam pożytku dla dzieci z takiej postawy wobec zatrudnianych ludzi. Czy tylko ja nie mogę zrozumieć znaczenia takiej „normy”?


Rodzice, którzy są tylko pracodawcami raczej nie mają prawa dociekać prywatnego życia niani. Owszem moga się dyskretnie podpytać, ale w kwestiach "sercowych" to raczej powinni zachować dość duży umiar
24.12.2010 00:17
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
« Powrót do listy tematów