|
Pracuje jako niania od ponad roku. Rodzinka - bardzo bogaci ludzie, wyksztalceni, kulturalni, oprocz niani zatrudniaja rowniez sprzataczke. Matka dzieci pracuje w domu, ma swoje biuro na przeciwko kuchnio-salonu, w ktorym sedzam z dziecmi wiekszosc czasu. Pjawia sie w kuchni dziesiec razy na dzien zupenie rozpraszajac dzieci i dezorganizujac mi prace. Jej wizyty polegaja na tym, ze zasypuje dzieci pocalunkami i komplementami jakie to sa ladne i jakie maja ladne ubranka, taka egzaltacja trwa okolo kilka minut, potem mama musi wrocic do pracy i tu zaczyna sie koszmar - dzieci nie chca jej wypuscic, placza lapiac ja za nogi, ona sila musi je od siebie odpychac, znika w drzwiach zosatwiajac mi uplakane, rozdramatyzowane dzieci.... uspokajam je nastepne kilka minut, po to, by ona znow pojawila sie i zrobila ta sama scene. Nie musze wspominac, ze doprowadza mnie to do szalu. Kobieta sama nie moze sobie poradzic ze swoimi emocjami, kiedy jej tlumacze, ze dzieci sa ze mna grzeczne, tylko zaczynaja wariowac, kiedy widza ja, i robia to z zapewne z tesknoty za nia, ona tlumaczy, ze jesli uslyszy najmniejszy krzyzk czy placz, juz biegnie do kuchni.... Pracuje z dziecmi po 40 godzin tygodniowo, weekendy naleza do rodzicow. Obserwujac ich relacje nie trudno wywnioskowac, ze ich czas spedzany razem polega na wielkiej egzaltacji swoimi dziecmi, zasypywaniem ich zabawkami, zero dyscypliny, co doprowadza do tego , ze dzieci sa strasznie rozpieszczone. Zastanawia mnie dlaczego ludzie, zwlaszcza kobiety calkowicie traca dystans do swoich dzieci, ze czasem egoistycznie wpdaja w egzalatacje nad ich pieknymi malymi raczkami, blond loczkami i sympatycznym gaworzeniem, nie zdajac sobie sprawy, ze nie tedy droga, ze to nie jest wychowanie. Pracujaca mama zatrudniajaca opiekunke zazwyczaj ma wyrzuty sumienia, ze spedza z dzieckiem za malo czasu, wiec by nadrobic zaleglosci i uspokoic sumienie w weekendy pozwala dziecku na wszystko, no bo przeciez " to taki maly sliczny aiolek..." Co zastaje opiekunka w poniedzialek rano po przyjsciu do pracy? - rozpieszczone, rozwydzrone dzieci, ktore po doswiadzczeniach z weekendu mysla, ze wszystko im wolno. Druga sprawa - wydaje mi sie , ze wiekszosc matek robi ze swoich dzieci kaleki " tu nie idz bo upadniesz" "tego nie rob bo ubrudzisz raczki" - wynika to oczywiscie z przewrazliwienia, a doprowadza do tego, ze dzieci nie sa wogole samodzielne. Nie potrafia sie rowniez bawic same. Moim zdaniem dziecko powinno umiec spedzac czas ze soba, bawic sie samo, bo to uczy go kontaktu z samym soba i jest dobre dla jego rozwoju. Dzieci, ktorymi sie opiekuja nauczone sa , ze do kazdej zbawy potrzebuja asystenta. Matka dzieci oczywiscie wymaga ode mnie bym kazda chwile spedzala z dziecmi pokazujac im gry i zabawy, co oczywiscie jest ponad moje sily. Sama w weekeny pozwala dzieciom ogladac telewizje a zabawy w czytanie i ukladanie klockow nudza ja po kilku minutach. Dziecko musi rowniez uczyc sie odnalezienia w swiecie doroslych ,zbytnie koncentrowanie sie na nim doprowadza do tego, ze nie potrafi bawic sie samo, spedzac czasu ze soba, a cale zycie rodzinne podporzadkowane jest jemu. Zastanawia mnie czemu wiekszosc matek wymaga od nian tego, co same nie sa w stanie zrobic? oczywiscie - placa im za to - ale jaka jest wiec rola matek w rozwoju dzieci - pakowaie ich w weekend w samochod, zalozenie ladnych ubranek i zachwycanie sie nimi na oczach rodziny? Opiekunka , niania ma zapewnic dzieciom opieke w czasie nieobecnosci rodzicow, ale jej rola nie polega na wyreczaniu rodzicow ze wszystkiego, nieprawdaz? Ja nauczylam moich podopiecznych liczyc do 20, znaja alfabet, choc maja dopiero trzy lata, ale wymagania mamy rosna. Maja znac dni tygodnia, wiecej piosenek itd itp. Czasem mysle, ze wymaga ode mnie, bym zrobila z nich geniuszy ,i zeby ona oczywiscie miala z tego powod do dumy przed znajomymi.... Moje doswiadczenia z mojej pracy i opowiesci innyc nian, ktore spotykam na placu zabaw czy "plejgrupach" zmuszaja mnie do refleksji , ze w tego rodzaju pracy zatraca sie jakas wazna granica, i niesttety wiekszosc matek zatrudniajaca nianie powinna wczesniej odwiedzic psychologa. Zaznaczam ze pracuje za granica i moze ludzie sa tu bardziej zepsuci, ale chcialabym pozanc opinie nian na ten temat, jakie powiny byc obowiazki niani, czy rodzice w swoich wymaganiah czasem nie projektuja jakichs swoich chorych ambicji i oczekiwan, ktorych sami na pewn nie zdolali by zrealizowac spedzjaac z dziecmi tyle godzin dziennie co nianie... Bardzo chetnie poznam tez opienie mam, choc pewnie wielu sie narazilam tym , co napisalam. Drogie mamy, czego oczekujecie od nian, i co waszym zdaniem znaczy "zdrowe wychowanie"... Zapraszam do dyskusji
|