Sylwia M.
macie jakiś pomysł co do 'obrzydzenia' słodyczy?



- pomyśl sobie, że tak będziesz wyglądać jak będziesz bez umiaru opychać się słodyczami. Chciałabyś tak wyglądać? Bo ja niekoniecznie i dlatego ograniczam słodycze.
15.03.2010 15:08
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Sylwia M.
ja mam problem ze słodyczami mogłabym jeść je na śniadanie obiady kolacje. herbaty słodzonej to się nie tknę ale słodycze to bym jadła non stop. macie jakiś pomysł co do 'obrzydzenia' słodyczy?

Ciezko Ci bedzie. Jedzenie slodyczy jest takim samym nalogiem jak picie kawy czy palenie papierosow, wiem to po sobie. Nigdy nie lubilam slodyczy i mogly lezec kolo mnie cale tony, czasami raz czy dwa do roku cos mnie naszlo i zjadalam tabliczke czekolady (tylko 1 gatunek) lub sloiczek nutelli i mialam spokoj na bardzo dlugo. Az kiedys trafilam na kogos kto jadl codziennie straszne ilosci slodkiego pod rozna postacia i pomalutku wciagnelo i mnie tak ze przez pare lat kazdego dnia musialam cos chrupnac (nie zawsze w malych ilosciach). Na szczescie dosyc szybko zdalam sobie sprawe ze moze sie to dla mnie zle skonczyc i zaczelam sie zmuszac do niejedzenia slodyczy. Teraz juz jest o niebo lepiej i potrafie sobie odmowic jak mnie najdzie, ale sa pewne łakocia ktorym nie moge sie oprzec - to jest halwa i jagodzianki (z prawdziwych jagod !), inne moga lezec i nie rusze
15.03.2010 15:13
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
A ja wpadłam w nałóg w drugą stronę - chorobliwego dbania o figurę - ważę się codziennie, żeby sprawdzić czy aby nie przytyłam   Ale z dwojga złego to chyba lepsze niż nałogowe konsumowanie słodyczy. Z nutellą skończyłam. Teraz mi się zdarza podjeść czekoladę z orzechami, ale to też raz na jakiś czas (nawet nie 1 tabliczka na m-c) i tylko wtedy jak od kogoś dostanę, bo sama nie kupuję.
15.03.2010 15:19
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Krystyna K.

Karolina H.
Podziwiam kobiety,które tak o siebie dbają.

A Ty o siebie nie dbasz?    Jak kobieta dobrze wygląda, to i samopoczucie ma lepsze od razu   Że nie wspomnę o tym, że jest lepiej postrzegana przez otoczenie. (jak cię widzą tak cię piszą)

"tak dbają" w sensie o swoją dietę.
Ja ważę 40kg także powiem szczerze,że nie ograniczam się w niczym.Po szkole średniej przytyłam,średnia moja waga wynosiła wtedy 36kg.Teraz dobiłam do magicznej 40tki   i w końcu mam stabilną wagę. Skoro mam 10kg w zapasie do nadrobienia to mogę sobie chyba jeszcze na to pozwolić. Tak więc daleko mi do zdrowego odżywiania...
Słodyczy sobie nie odmawiam,a potem cierpię u dentysty  No i ruch,jestem strasznym leniem;/ Myślałam o pływalni,ponieważ mam chory kręgosłup. Może na wiosnę się zmobilizuję.
A dbanie o wygląd zewnętrzny to proszę ocenić samemu po lewej stronie w avatarze  chyba jeszcze nie straszę   
15.03.2010 15:45
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Karola ile masz wzrostu?  
15.03.2010 16:11
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Krystyna K.

Sylwia M.
macie jakiś pomysł co do 'obrzydzenia' słodyczy?



- pomyśl sobie, że tak będziesz wyglądać jak będziesz bez umiaru opychać się słodyczami. Chciałabyś tak wyglądać? Bo ja niekoniecznie i dlatego ograniczam słodycze.

no aż mnie zatkało    . dzięki za pomoc   
15.03.2010 17:10
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Krystyna K.

Sylwia M.
a jakie jest minimalne BMI do 30 l


21

to dobrze jeszcze trochę mi brakuje do przekroczenia max BMI
15.03.2010 17:12
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
nigdy nie chciala bym doproadzic sie do takiego stanu  
15.03.2010 17:21
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
wow faktycznie działa! Strzel sobie taką fotkę max grubasa na szafkę, gdzie trzymasz słodycze i zanim coś wsadzisz do buzi, to popatrz jak będziesz wyglądać jedząc to, na co właśnie masz ochotę    Od razu Ci apetyt minie...
15.03.2010 17:28
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Ochotę na słodycze można zlikwidować przyjmując chrom,który jest w wielu preparatach odchudzających.
Po zjedzeniu słodyczy spada poziom cukru,więc organizm domaga się uzupełnienia.
15.03.2010 18:58
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Sylwia M.
dzięki za pomoc   

Nie ma za co. Sama kiedyś miałam roblemy z nadwagą. Udało mi się je przezwyciężyć, a ponieważ pamiętam, że łatwo nie było schudnąć, staram się nie dopuszczać do kolejnej nadwagi. Teraz ważę 65kg przy 168 cm wzrostu i jestem zadowolona. Nie miałabym nic przeciwko schudnięciu do 60kg ale i tak jest nieźle. Przynajmniej mogę patrzeć na siebie w lustrze, a jak idę do sklepu, to udaje mi się coś fajnego kupić. Kiedyś na jeansy biodrówki mogłam tylko patrzeć jak wiszą na sklepowych wieszakach, a dziś się w takowe mieszczę  
15.03.2010 19:20
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
My z chłopakiem kiedyś nakleiliśmy na lodówkę ulotkę jakiegoś magicznego centrum odchudzania a ich hasłem było "Walcz z nadwagą"    niestety absolutnie nie przemawia do nas ten przekaz, ale wisi prawie rok   

A ostatnio co lepsze 'teściowa' przywiozła dla mnie króliczka z czekolady Kinder z Niemiec, jest piękny i na pewno przeeeeeee smaczny    ale obiecałam sobie, że nie zjem go i postawię na widoku żeby ćwiczyć swoją silną wolę            


Swoją drogę używanie jakiś suplementów? Swojego czasu przyjmowałam chrom itp które poleciła mi pani dietetyczna ale nie było rezultatów prócz - 200 zł w portfelu za każdą wizytę   
A jakieś kremy ujędrniające? Ostatnio tyle o tym piszą ---> http://www.snobka.pl/artykul/8318/peelingi_pod_prysznic_3d_slim_extreme_eveline (nie wiem czy można podawać linki?!)

Czy któraś z Was stosowała podobne kremy? Jakieś rezultaty? Marta J. edytowała ten post 15.03.2010 20:43
15.03.2010 20:40
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Sylwia M.
macie jakiś pomysł co do 'obrzydzenia' słodyczy?

moze nie obrzydzenie, ale zastapienie ich czyms innym. Ja kiedys jadlam mase slodyczy, minimum jednego snikersa dziennie, paczke chipsow itp. a teraz? Jak zjem snikersa raz na 2 miesiace to swieto   Po prostu nie kupuje, kupuje za to suszone sliwki, morele, rodzynki i zurawinę. Sa slodkie, ale duzo zdrowsze niz slodycze... Jedz duzo owoców, ewentualnie pieczywo chrupkie z dzemem czy miodem.
15.03.2010 21:09
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Marta KJ
Karola ile masz wzrostu?  

152cm dokładnie   
15.03.2010 23:02
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Ja płaciłam tylko za chrom, bez dietetyczki i mi pomógł.
Apetyt na słodycze został zupełnie zlikwidowany.
16.03.2010 06:53
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Swoją drogę używanie jakiś suplementów? Swojego czasu

przyjmowałam chrom itp które poleciła mi pani dietetyczna ale nie było rezultatów prócz - 200 zł w portfelu za każdą wizytę   
A jakieś kremy ujędrniające? Ostatnio tyle o tym piszą ---> http://www.snobka.pl/artykul/8318/peelingi_pod_prysznic_3d_slim_extreme_eveline (nie wiem czy można podawać linki?!)

Czy któraś z Was stosowała podobne kremy? Jakieś rezultaty?

Kiedyś uzywałam Vichy Lipo-Metric+ Lipo-Peel mikrodermabrazja i serię Elancyl do kupienia w aptece. I ten pierwszy zestawik mile mnie zaskoczył  Ale wtedy do tego chodziłam tez na fitness ;P
16.03.2010 08:28
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Krystyna K.

Sylwia M.
dzięki za pomoc   

Nie ma za co. Sama kiedyś miałam roblemy z nadwagą. Udało mi się je przezwyciężyć, a ponieważ pamiętam, że łatwo nie było schudnąć, staram się nie dopuszczać do kolejnej nadwagi. Teraz ważę 65kg przy 168 cm wzrostu i jestem zadowolona. Nie miałabym nic przeciwko schudnięciu do 60kg ale i tak jest nieźle. Przynajmniej mogę patrzeć na siebie w lustrze, a jak idę do sklepu, to udaje mi się coś fajnego kupić. Kiedyś na jeansy biodrówki mogłam tylko patrzeć jak wiszą na sklepowych wieszakach, a dziś się w takowe mieszczę  

to mamy praktycznie taką samą budowe bo ja mam 170cm. i ważę 67kg.    a w ogóle to po ciąży mi się wszystko rozregulowało a w ciąży przytyłam 26kg. wyglądałam jak pulpet    no i tak cieszę się że do takiej wagi doszłam. Ale przed ciaza wazylam 60kg i chcialabym nadal taka wage miec wiec napewno odloze wszystkie slodzcye. pozdrawiam    Sylwia M. edytowała ten post 16.03.2010 10:38
16.03.2010 10:33
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Z tą ciążą to jakaś przereklamowana sprawa. Mam znajomą, kóra po urodzeniu dziecka wygląda szczupluteńko - jest ode mnie trochę wyższa i sporo szczuplejsza. Więc ja myślę, że to tylko wymówka dla kobiet, które nie potrafią sobie odmówić słodyczy. Trzeba się dobrze odżywiać, ale nic mi nie wiadomo, żeby płód potrzebował dużą ilość słodyczy   
16.03.2010 11:30
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Najlepiej zawsze działa dieta ŻP (co oznacza nic innego tylko brzydko mówiąc żreć połowę ...). I nie przez tydzień, miesiąc ale tak na stałe...wtedy i kilogramów nie przybędzie i efektu jojo nie ma... No i pieniądze się zaoszczędzi bo kupować można mniej i na specyfiki się nie wyda   
16.03.2010 11:35
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Samo ograniczanie jedzenia to jeszcze za mało. Trzeba się więcej ruszać. Ja na przykład w ogóle niemal nie jeżdżę autobusami. Ale Koszalin to małe miasto i tu w zasadzie wszędzie jest blisko. W dużych miastach już nie ma tak dobrze. Tam są większe odległości  
16.03.2010 11:48
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Oczywiście wzmożony wysiłek fizyczny będzie zawsze pomocny przy zbijaniu wagi ale gwarantuję, że jeśli zacznie się jeść połowę tego co do tej pory to nie ma cudów - waga pomału zacznie spadać. Chyba, że ktoś jadł podwójną dawkę dziennego zapotrzebowania...ale wtedy też będzie efekt, bo nie będzie tył.
16.03.2010 12:07
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Krystyna K.
Z tą ciążą to jakaś przereklamowana sprawa. Mam znajomą, kóra po urodzeniu dziecka wygląda szczupluteńko - jest ode mnie trochę wyższa i sporo szczuplejsza. Więc ja myślę, że to tylko wymówka dla kobiet, które nie potrafią sobie odmówić słodyczy. Trzeba się dobrze odżywiać, ale nic mi nie wiadomo, żeby płód potrzebował dużą ilość słodyczy   

no tak będąc w ciąży niczego sobie nie odmawiałam a poza tym każdy organizm jest inny. ja też znam dużo osób które nie przytyły po ciąży a nawet były jeszcze szczuplejsze tylko że takim to nie zazdrościłabym ponieważ będąc chudymi i jeszcze schudnąć to wynik jest taki że płaska z przodu i płaska z tyłu a tak też bym nie chciała wyglądać. a czy otyłość może być rodzinna? bo wszyscy od strony mojego taty są otyli.
16.03.2010 18:41
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Ewa S.
Oczywiście wzmożony wysiłek fizyczny będzie zawsze pomocny przy zbijaniu wagi ale gwarantuję, że jeśli zacznie się jeść połowę tego co do tej pory to nie ma cudów - waga pomału zacznie spadać. Chyba, że ktoś jadł podwójną dawkę dziennego zapotrzebowania...ale wtedy też będzie efekt, bo nie będzie tył.

ja jem bardzo mało tylko te słodycze ale koniec z nimi. a waga się utrzymuje po takiej diecie żreć mniej to prawda a co do ruchu to nie mam zbyt wiele czasu na siłownie czy fitness kluby ale jak zniknie śnieg to będzie mi trochę lepiej bo będę biegać tak jak przed zimą.
16.03.2010 18:46
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Sylwia M.
a czy otyłość może być rodzinna? bo wszyscy od strony mojego taty są otyli.

Budowa ciała, metabolizm są uwarunkowane genetycznie (mama tej mojej znajomej, o której pisałam też jest osobą szczupłą). Jednak wiedząc, że ma się skłonności do tycia należy się podwójnie pilnować i nie dopuszczać do nadwagi. Te skłonności genetyczne, to też świetna wymówka - jestem gruba, bo to u nas rodzinne. Guzik prawda - jestem gruba, bo o siebie nie dbam.
16.03.2010 18:52
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Krystyna K.

Sylwia M.
a czy otyłość może być rodzinna? bo wszyscy od strony mojego taty są otyli.

Budowa ciała, metabolizm są uwarunkowane genetycznie (mama tej mojej znajomej, o której pisałam też jest osobą szczupłą). Jednak wiedząc, że ma się skłonności do tycia należy się podwójnie pilnować i nie dopuszczać do nadwagi. Te skłonności genetyczne, to też świetna wymówka - jestem gruba, bo to u nas rodzinne. Guzik prawda - jestem gruba, bo o siebie nie dbam.

no tak jeżeli ktoś chce to może ładnie wyglądać tylko musi się pilnować i dbać o siebie tak jak napisałaś to jest prawda.
16.03.2010 19:01
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
« Powrót do listy tematów