
Forum » Kawiarenka - pogaduszki o wszystkim »Coś z naszego dzieciństwa |
| Autor | Wypowiedź |
|---|---|
|
|
W czasie mojego dziecinstwa bylo tylko 1 lodowisko z prawdziwego zdarzenia na Agrikoli i moglismy tylko raz w miesiacu zrobic wyprawe na nie. Wiec na codzien szkukalismy innych mozlowosci, czasami dorosli lub duzo starsi koledzy organizowali nam jakies wylewane na łąkach. Ale jednego roku nie bylo ani jednego, wiec ze starszym bratem zakradlismy sie do takiego ogromnego ogrodu w ktorym byl staw. Oczywscie lud nie byl za gruby i oboje "poplywalismy" sobie, ja mialam 6 lat a brat 9 i znajac naszego ojca brata tylek bylby biedny. Wiec T wymyslil ze zdejmie kurtke, bedzie biegal (to szybciej wyschnie jak sie rozgrzeje) naokolo mnie i bedzie owiewal mnie ta kurtka bym i ja szybciej wyschla. Dlugo to nie trwalo bo oboje strasznie zmarzlismy, co najciekawsze nic nam nie bylo po tej przygodzie - nawet najmniejszego kataru czy kaszlu |
| 12.03.2010 19:22 | cytuj | zgłoś |
|
|
W ogóle jak teraz patrze na zajecia dzieci w dzisiejszych czasach to stwierdzam ze maja bardzo ubogie dziecinstwo i za 40 - 50 lat beda jedynie wspominac gotowe zabawki, tv i komputer - nic poza tym Za czasow mojego dziecinstwa bylo bardzo duzo darmowych zajec pozaszkolnych, w tych osrodkach mozna bylo doskonalic rozne talenty. Pamietam jak sami (kolezenstwo z ulicy, sasiednich podworek)organizowalismy przedstawienia do ktorych sami przygotowywalismy stroje, a pozniej zapraszalismy rodzicow na taki spektakl. Sami organizowalismy rozne zawody: latawcowe czy sprawnosciowe. Teraz mam co wspominac i wiem ze moje dziecinstwo bylo kolorowe i piekne |
| 12.03.2010 19:40 | cytuj | zgłoś |
|
|
Jak już piszemy o zabawach i zabawkach ,to przypomniało mi się,że jak będąc dzieckiem to wujek przysłał mi lalkę Barbi,chude to było i stała na palcach ,buciki jej spadały i nikt z nas dzieci nie chciał się nią bawić i jako dzieci śmiałyśmy się że w Ameryce dzieci takimi brzydkimi lalkami się bawią/nie wiem co się stało z nią/.A teraz każda dziewczynka chce tylko Barbi.A miałam jeszcze dwie ulubione lalki -lalkę w stroju krakowskim/ była piękna, miałam ją bardzo długo gdzieś do czterdziestu swoich lat i oddałam ją przyszywanej siostrzenicy która po dwoch dniach rozniosła na strzępy.A drugą miałam szmacianą / mój tata nazwał ją Makusora i tak zostało -co parę lat wiozłam do rodziców ,mama jak była popruta to ją zeszywała ,a tata nabijał trocinami- opowiem takie zdarzenie mój tato w pracy poszedł do stolarni aby nabić lalkę i tam koledzy się pytają na co mu trociny , a tato że chce lalkę córce nabić, koledzy się go pytają ,patrząc na tatę -stary , chyba wnuczce, tato nie córce, a ile córka ma lat, tato 37, .Tato opowiadając całe zdarzenie podkreślił że koledzy byli bardzo zdziwieni, że córka taka stara a bawi się lalkami/, i ja ją sama rozniosłam,będąc już pod pięciędziąstkę,/wyprałam ją - stara -głupia zamiast wytrzepać trociny i dopiero prać to ja ją wyprałam całą i poprostu zamiast wysnąć to mi zgniła/. |
| 12.03.2010 20:49 | cytuj | zgłoś |
|
Jak byłam w podstawówce to furorę robiły tzw Karteczki, które nosiło się w segregatorach i wymieniało się z koleżankami na coraz to lepsze okazy |
|
| 13.03.2010 00:14 | cytuj | zgłoś |
