|
|
Jak już piszemy o zabawach i zabawkach ,to przypomniało mi się,że jak będąc dzieckiem to wujek przysłał mi lalkę Barbi,chude to było i stała na palcach ,buciki jej spadały i nikt z nas dzieci nie chciał się nią bawić i jako dzieci śmiałyśmy się że w Ameryce dzieci takimi brzydkimi lalkami się bawią/nie wiem co się stało z nią/.A teraz każda dziewczynka chce tylko Barbi.A miałam jeszcze dwie ulubione lalki -lalkę w stroju krakowskim/ była piękna, miałam ją bardzo długo gdzieś do czterdziestu swoich lat i oddałam ją przyszywanej siostrzenicy która po dwoch dniach rozniosła na strzępy.A drugą miałam szmacianą / mój tata nazwał ją Makusora i tak zostało -co parę lat wiozłam do rodziców ,mama jak była popruta to ją zeszywała ,a tata nabijał trocinami- opowiem takie zdarzenie mój tato w pracy poszedł do stolarni aby nabić lalkę i tam koledzy się pytają na co mu trociny , a tato że chce lalkę córce nabić, koledzy się go pytają ,patrząc na tatę -stary , chyba wnuczce, tato nie córce, a ile córka ma lat, tato 37, .Tato opowiadając całe zdarzenie podkreślił że koledzy byli bardzo zdziwieni, że córka taka stara a bawi się lalkami/, i ja ją sama rozniosłam,będąc już pod pięciędziąstkę,/wyprałam ją - stara -głupia zamiast wytrzepać trociny i dopiero prać to ja ją wyprałam całą i poprostu zamiast wysnąć to mi zgniła/.
|