Drogie nianie co was zawiodło lub rozczarowało wybierając właśnie pracę jako niania?

Forum » Kawiarenka - pogaduszki o wszystkim
Czy wybierając zawód ,,opiekunka do dziecka" jest cos co was rozczarowało w tej pracy? Czy coś zawiodło wasze oczekiwania? Czy uważacie że jesteście dobrze traktowane? Czy każda z was trafiła do rodzinki która w pełni was doceniła i dobrze się w tej pracy czujecie? a moze czujecie sie niedoceniane, źle traktowane, coś wam sie nie podoba. Proszę o szczere opienie. Jako matka szukajaca kolejny raz opiekunki do dziecka chciałabym wiedzieć jak to wygląda z waszego punktu widzenia. Dwa razy odeszła od nas niania. Myślałam ze wszytsko jest ok i ze dobrze ją traktujemy jednak cos im musiało nie pasować. Prosze podzielcie się swoimi wrażeniami, a moze to pomoże mi w pełni zrozumieć i docenić nianie oraz znaleźć błąd w moim postępowaniu. Pozdrawiam
18.03.2010 17:26
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
WOW!
Piękna postawa...
Pełny szacunek....
rzadko się zdarza, na prawdę...
Mam nadzieję, że dziewczyny staną na wysokości zadania   
Sama tez przemyślę pytanie i coś napiszę.
18.03.2010 17:30
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
U mnie akurat tak się złożyło, że trafiałam na świetne rodzinki   
Jednakże pracowałam tydzień czasu u pewnej rodziny, która trochę mnie jednak zadzwiała.
Po pierwsze szokiem dla mnie było, że już pierwszego dnia zostałam z dzieckiem 8 h.
Mama nawet nie zapytała mnie o żaden dokument tożsamości.
Codziennie zamiast 8 godzin, zostawałam 10 --> czyli pierwsza sprawa, której nienawidzę - nagminne spóźnienia.. Rozumiem, że każdemu może się zdarzyć spóźnienie, ale przecież żyjemy w dobie telefonów komórkowych.. poza tym 2 godziny dziennie to troszkę przesada   
Te spoźnienia to chyba jedyna rozczrowująca sytuacja, jaka mnie spotkała   
Mam nadzieję, że tak już zostanie   

-- Aha.. strasznie nie lubię jak rodzice po przyjściu z pracy nie interesują się tym, co dziecko robiło przez cały dzień.. nie zapytają.. nie przytulą .. ale to tak na marginesie tylko. Justyna M. edytowała ten post 18.03.2010 17:51
18.03.2010 17:39
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Witam,
mnie w mojej ostatniej rodzince nie spodobał się sposób rozstania ze mną ale po kolei.
Od początku pracy u tej rodzinki miałam na gumtree ogłoszenie o opiece jeżeli ktoś dzwonił to informowałam,że mam już pracę i jedynie w grę wchodzi opieka wieczorami i w weekendy(u mojej rodzinki pracowałam 2-3 razy w tygodniu po 4 godz.).Później byłam przeziębiona a ponieważ nie chciałam zarazić dzieci a mama była cały czas w domu to zadzwoniłam i powiedziałam,że jestem chora i potrzebuje kilku dni wolnego i mama powiedziała,że nie ma sprawy,później jeszcze raz nie mogłam przyjść ale uprzedziłam mamę i było dobrze,mama powiedziała,że w niedzielę da mi znać na którą mam przyjść w poniedziałek.
Jednak w piątek w internecie znalazłam ogłoszenie mamy mojej podopiecznej o poszukiwaniu opiekunki.Nie dostałam żadnego smsa z informacją kiedy mam przyjść albo,że mam nie przychodzić.Gdy odezwałam się do mamy po kilku dniach i powiedziałam jej że wiem o ogłoszeniu to mama napisała mi,że bardzo jej przykro czytać mojego smsa bo to ja pierwsza dałam ogłoszenie a to ogłoszenie było w portalu od dawna.
Napisałam jej to i to,że nie szukałam innej pracy ale nie odpowiedziała.
Pozostał żal i smutek.Bardzo lubiłam tam pracę i moją podopieczną i nie zrezygnowałam gdy rodzinka wyjechała nagle na 3 tygodnie urlopu informując mnie o tym dzień przed wyjazdem i gdy praca z 5 godzin zmieniła się na 4 godziny 3razy w tygodniu a zostałam posądzona o to,że szukam innej pracy i zwolniona z dnia na dzień.
18.03.2010 18:02
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Tylko w jednym przypadku byłam zawiedziona właśnie też sposobem jaki się ze mna rozstała rodzina. Mama na koniec wylała na mnie wszystkie żale,że nie powinna mi tak dużo płacić (? mimo że płaciła mi i tak mało, zważywszy na to że opiekowałam się niepełnosprawnym chłopcem),że liczyłam sobie ich spóźnienia, że liczyłam sobie czas odwożąc dziecko do nich. Tego się dowiedziałam po 2 latach współpracy ( pracowalam u nich w wakacje ). Nie wiem czemu prędzej nie bylo na ten temat rozmowy, pytałam zy cos im nie odpowiada a zawsze było ze jest świetnie, ze sa zadowoleni, że dziecko się rozwija.. no nie rozumiem do dzis   

W pozostałych rodzinach super ( pracuję dorywcZo)
18.03.2010 18:10
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Ja w większości trafiałam na fajne rodziny, ale tak jak pisała jedna z dziewczyn jedyne na co mogę zwrócić uwagę to spóźnienia z umówionych 9 h pracowałam po 10-11 h dziennie i to bez poinformowania o spóźnieniach, nie jestem heterą ale miło byłoby być poinformowanym o tych spóźnieniach tzn że nastąpią. Druga sprawa która mi się przypomniała teraz to spóźnienia z wypłatą a mianowicie płacenie w ratach, albo to że musiałam sama się upominać o wypłatę...
18.03.2010 19:46
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Ja jestem zadowolona ze swoich kontaktów z rodzicami. Zawsze wszystko według umowy a nawet lepiej. Ale raz zdarzyło mi się odejść po trzech miesiącach. Przyczyną były zupełnie odmienne poglądy na wychowanie dziecka. Ja wychodzę z założenia, ze niania musi ściśle współpracować z rodzicami i mieć jedną, wspólną linię wychowawczą. W tym przypadku wolałam odejść niż postępować wbrew sobie. Nie mogę sobie pozwolić na działania, które rażąco kłócą się z moja wiedzą i poglądami. Niestety rodzice nie dostrzegali rażących błędów wychowawczych jakich się dopuszczali, po wielu rozmowach, wręcz dyskusjach uznałam, ze to nie ma sensu. Agnieszka K. edytowała ten post 18.03.2010 19:54
18.03.2010 19:53
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Małgorzata K.
Czy wybierając zawód ,,opiekunka do dziecka" jest cos co was rozczarowało w tej pracy? Czy coś zawiodło wasze oczekiwania? Czy uważacie że jesteście dobrze traktowane? Czy każda z was trafiła do rodzinki która w pełni was doceniła i dobrze się w tej pracy czujecie? a moze czujecie sie niedoceniane, źle traktowane, coś wam sie nie podoba. Proszę o szczere opienie. Jako matka szukajaca kolejny raz opiekunki do dziecka chciałabym wiedzieć jak to wygląda z waszego punktu widzenia. Dwa razy odeszła od nas niania. Myślałam ze wszytsko jest ok i ze dobrze ją traktujemy jednak cos im musiało nie pasować. Prosze podzielcie się swoimi wrażeniami, a moze to pomoże mi w pełni zrozumieć i docenić nianie oraz znaleźć błąd w moim postępowaniu. Pozdrawiam

hm.....    powiem szczerze ze mnie nic nie rozczarowało w pracy , dzieciach i rodzicach    uwielbiłam każde dziecko którym sie opiekowałam    współpraca z nimi była czysta przyjemnością mimo ze nieraz był bunt dwulatka i ciężko było .zawsze byłam doceniania    tak czułam.rodzice dzieci zawsze mili, uśmiechnięci ,zawsze na czas płacili i to nie małe pieniądze.zapraszali na uroczystości rodzinne itp.do tej pory utrzymujemy kontakt wiec pewnie było tak jak ja to czuję   

powodzenia Małgosiu   

Miałam tylko jeden przypadek na te kilka bardzo pozytywnych gdzie rodzice chłopca zachowali się skandalicznie (nie zapłacili),ale tego nie biorę pod uwagę ;P
18.03.2010 20:26
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Hej, ja również zawsze trafiałam na fajne rodzinki, gdzie dobrze się czułam i dobrze mnie traktowano. Nigdy nie było problemów z płatnością i liczbą godzin. Rodzice nigdy sie nie spóźniali. A jak wiedzieli ze mogą sie spóźnić to zawsze zapytali wcześniej czy mogłabym zostać dłużej. /Nie podobało mi sie jednak to że w większości tych prac traktowano mnie tylko jako pracownika, który przychodzi, wykonuje prace i idzie do domu. Brakowało mi przyjacielskiej atmosfery i bycia na równi z rodzicami, z którymi można o wszystkim pogadać. Nie wszystcy też potrafili okazać że są zadowoleni i to docenić. Żadko słyszałam słowa dziękuję lub jakąś 'pochwałę' która by mnie uskrzydliła  Na szczęście w obecnych pracach czuję się jak najbardziej doceniana  
18.03.2010 20:52
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Wszystkie maluszki z jakimi mialam i mam przyjemnosc pracowac byly i sa wspaniale, z wieloma nadal utrzymuje kontakty.Jednak juz o rodzicach napisac tego nie moge, bywalo bardzo roznie. Byly i spoznienia bez uprzedzenia a nawet bez przeprosin, trafilo sie tez bez zaplacenia za prace. Prawie w kazdej rodzinie mam zapowiedziane ze zawartosc lodowki (itp) sa do mojej dyspozycji, jednak ja wole nosic ze soba nawet kawe czy herbate - pracuje, zarabiam to moge sobie kupic. Ale w jednym z takich domow po jakims czasie uslyszalam: "dopiero kupilam kg cukru i juz sie konczy, zauwazyles jak duzo cukru ostatnio nam idzie ?" - dodam ze nie slodze ani kawy, ani herbaty.
Jedna z mam tez wyleczyla mnie dosyc skutecznie z "nadgorliwosci i dobrego serca (ponad to na co sie umawialysmy).
Ale na szczescie to byly tylko wyjatki do ktorych nie warto wracac bo wiekszosc rodzicow jest super, z kilkoma po zakonczonej u nich pracy zmienilo sie na kontakty kolezenskie   
18.03.2010 23:00
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Witam drogie nianie. Ja muszę powiedzieć, że mnie bardzo zawiedli rodzice dzieci, którymi się opiekowałam. Dzisiaj żałuję, że nie zrezygnowałam z tej rodziny wcześniej, zwłaszcza dlatego, że problemu zaczęły się już od samego początku.

Na rozmowę kwalifikacyjną poszłam kilka miesięcy wcześniej - rodzina wybrała mnie od razu. Ustaliliśmy stałą stawkę miesięczną (8-9h dziennie + jedna sobota i jedno popołudnie w miesiącu). Moja stawka była dokłdnie obliczona, tak, że po opłaceniu mieszkania i czesnego zostałoby mi 350 zł na życie.

Przez pierwszy miesiąc (próbny) umówiliśmy się, że będę miała płacone za godzinę, ponieważ robiłam praktyki, a oni nie potrzebowali jeszcze niani na stałe, wiec przychodzilam na kilka godzin dziennie.

Do moich obowiązków należała opieka na 6-cio miesięczną dziewczynką i w przypadku choroby nad jej 3letnim bratem, który miał uczęszczać do przedszkola.

Po próbnym miesiącu (na drugi dzień miałam zaczynać pracę na stałe)przeprowadzono ze mną rozmowę. Byli bardzo zadowoleni, wszystko pięknie, cudownie, wspaniale ... "ale zapomnieliśmy ci powiedzieć, że dostaniesz tę kwotę brutto" ...
Nie mogłam się zgodzić, powiedziałam otwarcie, że cieszę się, że miałabym pracować na umowie, ale po odliczeniu podatku, nie będę miała nawet na zapłacenie rachunków, także będę musiała zrezygnować. Kiedy już się rozstawaliśmy (.. "a wiesz, że nie znajdziesz pracy od zaraz", "że będziesz stratna", "nie masz pewności, że ktoś cię przyjmie od razu" itd. )postanowił, że zatrudni mnie jednak na umowę, ale "na ręke" dostane tyle, na ile sie umawialiśmy (umowy nie zobaczyłam nigdy).

Praca od września wyglądała w ten sposób 6:30 - 16 ("przepraszam, -bo korek - bo zakupy, - bo małego nie mogłam ubrać,- bo milion powodów). W żaden dzień nie byłam 8h, zawsze ponad 9 czy 10, do tego z dwa razy w tygodniu "będziemy trochę później" co zamieniało się w 2, 3h. Byłam zmęczona. Wracałam do domu, szłam spać. I tak, przez bite dwa miesiące. Powiem szczerze, że na początku nie chciałam się buntować, bo wiadomo nowa praca, zależało mi, ale ile można? Dodam, że bywało, że starszy chłopiec chodził do przedszkola rzadziej niż co drugi tydzień, był czas, że 1,5 miesiąca był w domu.

A powiem szczerze, że dzieciak był trudny (żadnych zabaw plastycznych - bo są nudne, żadnych zabaw typu "bawimy sie w kucharzy", wyliczanek, piosenek - tylko TV i komputer) no i " - nie założe tych g*wnianych rajstop", "nie odzywaj się do mnie", "wyjdź stąd, bo ci każe" zarówno do mnie i jak do rodziców.

Po trzech miesiącach, postanowiłam z nimi porozmawiać. Powiedziałam, że nie podoba mi się ich zachowanie, że nie na to się umawialiśmy, pracuję dużo więcej niż miałam, a za żadną! nadgodzinę mi nie zapłacono. A poza t5ym, zwyczajnie ludzko jestem zmęczona! - dowiedziałam się, że mi się krzywda nie dzieje, że są bardzio zawiedzeni moim zachowaniem, no i ,że mam tupet, bo w życiu się jeszcze nie napracowałam. Kolejny moment, kiedy powinnam odejść. Ale postawiłąm warunek, że albo pracuję tak jak się umówiliśmy, albo na godziny.

Wybór na godziny. Mówiąc szczerz trochę się ucieszyłam, pomyślałam o tych nadgodzinach i w ogóle... ale okazało się, ze jestem potrzebna tylko na 5, 6 godzin.

Później zapytano mnie, czy wolę dostać za godziny czy umawiamy się, że stała kwota na tej samej zasadzie, co ustaliliśmy na początku.

Ostatnimi czasy, mała się rozchorował, zapalenie płuc. Dostałam dwa dni wolnego, bo mama chciała z nią pobyć. Zadzwoniłam po dwóch dniach, wciąż nie byłam potrzebna, ale prosiła mnie o dyspozycyjność. Jestem człowiekiem, byłam gotowa jeździć tam o każdej porze, gdy dowiedziałam się, że mała jest w szpitalu, po to, by ją zmienić. Spławiano mnie przez dwa tygodnie, aż poinformowano mnie, że dziekujemy za wpółpracę (od połowy lutego zamieścili ogłoszenie na niania.pl)zostawiając mnie bez środków na mieszkanie czy życie..

Dzisiaj znalazłam pracę zgodnie z moim kierunkiem studiów, za mniejsza kwotę, ale na umowie. Rezygnuje z bycia nianią, chociaż kocham dzieci, bo to za duże ryzyko na które nie mogę sobie pozwolić. Bardzo żałuję, ponieważ dawałam z siebie wszystko, polubiłam dzieci, dzieci polubiły mnie, nidgy nie działa im się ze mną krzywda, zawsze były wyspane, nakarmione, zadbane, przytulałam kiedy płakały, wymyślałam bajki, przegrywałam im własne płyty z muzyką...a oni potraktowali mnie w ten sposób.
19.03.2010 10:11
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
W poprzedniej pracy jedyne, co mnie denerwowało to codzienne nawet 30 minutowe spóźnienia.
Teraz szukając pracy nie podoba mi się, że rodzice w ofertach zatajają prawdę (np. liczbę dzieci) oraz to, że najpierw zgadzają się na moją stawkę, a potem na spotkaniu próbują negocjować (a mi taka kwota jest potrzeba do przeżycia i nie mogę jej zmniejszyć).
19.03.2010 14:20
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
A mnie najbardziej irytuje fakt, że niektórzy rodzice zatrudniajac nianię ściśle trzymają się początkowej stawki. Tylko raz spotkałam się z tym, ze dostałam podwyżke. Drodzy rodzice, czasy się zmieniają, my nianie też chciałybyśmy mieć możliwość rozwoju, chciałybyśmy byc doceniane, jak to w pracy, jakimiś premiami itp. W innych pracach jest to przecież normalne zatem dlaczego tu większość pracodawców o tym zapomina.
19.03.2010 17:57
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Monika M
A mnie najbardziej irytuje fakt, że niektórzy rodzice zatrudniajac nianię ściśle trzymają się początkowej stawki. Tylko raz spotkałam się z tym, ze dostałam podwyżke. Drodzy rodzice, czasy się zmieniają, my nianie też chciałybyśmy mieć możliwość rozwoju, chciałybyśmy byc doceniane, jak to w pracy, jakimiś premiami itp. W innych pracach jest to przecież normalne zatem dlaczego tu większość pracodawców o tym zapomina.

Znajac juz postepowanie rodzicow raczej nie licze na podwyzki (choc nie powiem czasem dostaje jakies niewielkie premie w roznej formie od drobnych kwot az po prezenty). Zreszta z zasady pracuje sie ok 2 do 4 lat i to chyba jest troszke za krotki okres na wolanie o podwyzke. Na poczatku mojego nianiowania moja stawka byla nizsza by rodzice zobaczyli co potrafie i ile jestem warta by po okresie probnym (ok 2, 3 mies) dostac kwote odpowiednia - zawsze mowilam o tym na rozmowie o prace. Jednak wszyscy rodzice u ktorych wtedy pracowalam cierpieli na nieuleczalna amnezje ;P nauczona doswiadczeniem od razu podaje kwote faktyczna   
19.03.2010 18:28
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Mnie rozczarowało w pierwszej mojej pracy sporo rzeczy ale też było dużo pozytywów.Pierwsze co mi się nie podobało to to że z mamą umowilam się na stawkę godzinową i pracować od 8 do 16. Pracowałam od 8 do 17:30 lub 18, 19. Dostawałam więcej pieniędzy ale zwyczajnie byłam zmęczona, wolałam dostać o 20 zł mniej i iść wcześniej do domu, nawet chociaż pouczyć się. nie podobało mi się to że siedziałam z dzieckiem w malym pokoiku bo rodzice pracują i ze musialam byc ciagle po 5 godzin na dworze. a jak bylo cieplo to spedzalam z dzieckiem czas na dworze od 8 do 15! zwyczajnie musielismy bo rodzice tak chcieli, bylo męcząco, jeden plus to to ze schudlam    . Mimo tego rodzice mnie doceniali, bardzo mnie lubili, ja ich również ale fizycznie i psychicznie nie wytrzymalam, to bylo za duzo i za dlugo.miałam rownież tygodnie niepłatne wolne a w każdym miesiacu dostawałam tydzien. czyli zarabiałam ok. 450 zl mniej.
ale rodzice mnie doceniali, wrzucali mi 20 zl więcej czy cos. np mialam dostac 370 to dawali 400. potem dostalam podwyzke o 1zl . potem mialam dostac kolejną ale wierzcie mi nawet i gdybym dostawala 2 tys to bym tak samo postąpiła - zrezygnowala. męczylam się strasznie.
druga rodzinka jest super, czuje się dobrze, rodzice jak się spoznią to informują mnie. tylko od listopada z małym bylam na dworze moze z 7 razy i to 2 nielegalnie (tzn wracalismy od lekarza i maly mnie tak prosil zebysmy poszli na plac wiec poszlismy chociaz rodzice kazali isc prosto do domu)    nie mogłam wychodzic bo zimno. Asia P. edytowała ten post 19.03.2010 19:06
19.03.2010 18:57
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
To wszystko NIC!!! Ja 2 dni temu pojechałam po mojego podopiecznego do szkoły tak jak zawsze no i DZIECKA NIE MA!!! Cała w nerwach szikam, pytam dzieci, Panią no i co się okazuje-nie było go w szkole. Dzwonię do mamy a ona,że zapomniała do mnie zadzwonić, a to już ta godzina? I, że jutro po staremu   
19.03.2010 21:19
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
sorki literówka-miało być szukam nie szikam....
19.03.2010 21:22
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Ja jestem generalnie zadowolona z moich bylych i obecnych prac. Najbardziej zadowolona bylam i jestem z mojej pierwszej pracy, gdzie przepracowalam kilka wspanialych lat wspolpracujac ze swietnymi rodzicami i najwspanialszym na swiecie dzieckiem. Dodac nalezy,ze wtedy na owych rodzicow (a raczej scislej mowiac tylko na matke) nieco psioczylam - no ale jak to zwykle bywa w zyciu, niektore rzeczy doceniamy dopiero wtedy, gdy juz ich nie ma...Mialam tam mnostwo wolnosci,swobode,w domu czulam sie jak u siebie,atmosfera pracy byla wspaniala.Podwyzke w tej rodzinie dostalam 3 krotnie,z inicjatywy rodzicow-w ciagu 3 lat pracy moja stawka wzrosla o 5 zl  

Pozostale prace tez wspominam milo. Jesli chodzi o finanse,nigdy nie mialam z tym problemow. Rodzice placa zawsze na czas.

Co mnie wkurza w tej pracy? To, ze zdarza sie, iz obowiazkow dziwnie przybywa wraz ze stazem pracy...
Wkurzaja mnie tez dziwczne wymysly rodzicow np. "Ja bylam w domu przez te 3 dni,to zaplace ci za 1 dziecko" (zamiast za dwoje)Niestety moje wydatki i rachunki nie maleja w danym miesiacu z tego powodu,ze matka byla akurat pare dni ze mna w domu. Stawka powinna by zawsze taka sama!!!
20.03.2010 13:58
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

MARZENA L.
To wszystko NIC!!! Ja 2 dni temu pojechałam po mojego podopiecznego do szkoły tak jak zawsze no i DZIECKA NIE MA!!! Cała w nerwach szikam, pytam dzieci, Panią no i co się okazuje-nie było go w szkole. Dzwonię do mamy a ona,że zapomniała do mnie zadzwonić, a to już ta godzina? I, że jutro po staremu   


Mysle,ze powinnas przymknac oko na to,skoro zdarzylo sie to tylko raz.Przypadki chodza po ludziach  
20.03.2010 13:58
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Powiem szczerze, ze w pierwszej rodzince nie narzekalam na nic. Bylam traktowana jak czlonek rodziny. Mimo, iz w domu byla babcia, nie czulam sie kontrolowana itp. Nikt sie nie wtracał, cale dnie spedzalismy na dworzu, albo u gory(babcia mieszkala na dole). Wyplata zawsze na czas. Nigdy nie wyszlam później niż o 16. Po prawie 3 latach do dzis mamy kontakt. Zycze wszystkim takich pracodawcow i tak cudownego dziecka   
Obecna rodzinka OK. Powiem tak. Pracowalam od 7 do 17. Od pewnego czasu mama malej ma prace na zmieny, i wychodzi mi tak ze w niektore dni nie pracuje wcale, w niektore do 12, w niektore od 12, a w niektore(max 2 razy w miesiacu) do 20 (czesto od 18, ale z 2 razy zdarzylo sie od 7   ). Nie lubie tego, ze mimo iż widze grafik mamy, to np. jak mama ma wolne to nie wiem czy bede musiala przyjsc na 2-3 h czy mam wolne, zawzse musze sie dopytywać, na poczatku miesiaca, i wtedy dopiero dostaje konkretna odpowiedz(nigdy od siebie mama mi nie mowi, ze w ten i ten dzien mam wolne a w ten na 2-3 h). To jest takie denerwujace, a poza tym ok   Bo to, ze dziecko wymusza i jest przekupywane przez rodzicow i calymi dniami oglada tv i gra na kompie, a przy mnie jest aniolkiem, nie oglada tv i nie je slodyczy nie powinno mnie draznic, bo przy mnie jest super    o To tyle   
20.03.2010 14:42
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Fajnie ze sie wypowiedziałyście   Znaleźliśmy nową nianię. Naprawdę chciałabym aby była to długa współpraca i aby nowa opiekunka dobrze czuła się w naszej rodzinie. Chcę aby była nie tylko pracownikiem ale przyjacielem domu, jak tu któraś z pań sugerowała. Miejmy nadzieje ze tym razem wszytsko bedzie ok! Pozdrawiam nianie! Jak jeszcze któraś z Pań chciałaby się wypowiedzieć to zachęcam, na pewno przeczytam. Wasze wskazówki dużo mi pomogły!
21.03.2010 15:22
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Pani Malgosiu!!! powiem Pani jako niania z dlugoletnim stazem.Jesli zuwazy Pani ze niania ma dobry kontakt z dzieckiem /mila ciepla czula lubi Pani dziecko/niech Pani bedzie poprostu normalna.Wiele mam jest przewrazliwionych na punkcie swojego dziecka.Czego nie lubilam wiecznych telefonow sprawdzania czy wszystko jest dobrze/gdyby nie bylo mialam telefon napewno bym zadzwonila/dziecko mialo jesc z miseczki w kwiatki a ja dawalam z miseczki w kropki/straszne/siusiu mialo robic na nocniczku w ksztalcie foczki ja posadzilam na biedronke.Niech te sprawy beda najmniej wazne.Niania ma kochac Pani malucha ma czula ciepla czysta.Jak bedzie go lubic kochac nie da mu zrobic krzywdy.Te wiecznie upierdliwe mamusie nawet nie wiedza ze robia krzywde dziecku nie kazda ale sa nianie ktore potem sie odgrywaja na dziecku Pani nie bedzie tego widziala bo jest Pani w pracy.Niech Pani zadba zeby niania czula sie u Pani dobrze
21.03.2010 17:10
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
mam obecnie maluszka kocham tego grubasa    oberwalo mi sie od niego nieraz ale jak tu byc zlym rusza sie mala nieporadna kuleczka raz mnie pacnie w twarz a za chwile daje mi buziaka nie bylo mnie tydzien tesknie za nim   
21.03.2010 17:24
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Mariola M.
Te wiecznie upierdliwe mamusie nawet nie wiedza ze robia krzywde dziecku nie kazda ale sa nianie ktore potem sie odgrywaja na dziecku Pani nie bedzie tego widziala bo jest Pani w pracy.Niech Pani zadba zeby niania czula sie u Pani dobrze


Taka niania nie powinna być nianią    Odgrywać się na dziecku za cokolwiek?    A juz za może i przesadną troskę to jakieś wielkie nieporozumienie?   
21.03.2010 18:29
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Mariola M.
Pani Malgosiu!!! powiem Pani jako niania z dlugoletnim stazem.Jesli zuwazy Pani ze niania ma dobry kontakt z dzieckiem /mila ciepla czula lubi Pani dziecko/niech Pani bedzie poprostu normalna.Wiele mam jest przewrazliwionych na punkcie swojego dziecka.Czego nie lubilam wiecznych telefonow sprawdzania czy wszystko jest dobrze/gdyby nie bylo mialam telefon napewno bym zadzwonila/dziecko mialo jesc z miseczki w kwiatki a ja dawalam z miseczki w kropki/straszne/siusiu mialo robic na nocniczku w ksztalcie foczki ja posadzilam na biedronke.Niech te sprawy beda najmniej wazne.Niania ma kochac Pani malucha ma czula ciepla czysta.Jak bedzie go lubic kochac nie da mu zrobic krzywdy.Te wiecznie upierdliwe mamusie nawet nie wiedza ze robia krzywde dziecku nie kazda ale sa nianie ktore potem sie odgrywaja na dziecku Pani nie bedzie tego widziala bo jest Pani w pracy.Niech Pani zadba zeby niania czula sie u Pani dobrze

Pytam tak całkiem z ciekawości...dlaczego nie chciałaś robić tak jak życzyła sobie tego mama dziecka?chodzi mi tu o cyt. dziecko mialo jesc z miseczki w kwiatki a ja dawalam z miseczki w kropki/straszne/siusiu mialo robic na nocniczku w ksztalcie foczki ja posadzilam na biedronke. kon.cyt.
to takie na przekór/złośliwe..dlaczego? beata :) . edytowała ten post 21.03.2010 18:57
21.03.2010 18:53
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
« Powrót do listy tematów