Anna Grzywińska
Mimo małego mieszkania (kawalerka) i przejściowych kłopotów z akceptacją kici przez pierwszą koteczkę postanowiłam że kicia zostaje u nas .Wysterylizowałam ją i po prostu stała się niesamowicie miziasta:*)!Sama wchodzi na kolanka, domaga się pieszczot, nawet daje buźki .Jest wesoła i po prostu niesamowicie zabawna .Poluje sama na siebie;p i rozruszała naszą Tosię .Polecam każdemu- nikt tak nie potrafi kochać jak uratowany od bezdomności, bólu i cierpienia zwierzak:*.
Jak się czyta takie teksty, łza się kręci w oku. Mam koteczkę, ślicznąąąąą. Mieszkała sobie w bidulu, była maleńka, zaniedbana. Zabralismy ją do domku. Dzikuska ! drapała, gryzła. Mimo tego dostarczała nam wiele radości. Teraz po roku i sterylizacji stała się spokojniejsza. Kochamy ją bardzo, dużo rozumie, cieszy się kiedy wracamy do domku, ale jak coś jej się nie podoba potrafi ugryźć. Ma specyficzny charakter, ale dla nas jest najpiękniejsza i najukochańsza. Zobaczcie same na fotce.
K. Hanna B. edytowała ten post 19.11.2010 20:14
|