|
Pewnego razu a było to na początku mojej opieki nad maluszkiem,karmiąc go byłam odwrócona plecami do kuchni.Maluszek siedział mi na kolanach i jak to mały kręcił się , odwracał,i w pewnym momencie popatrzył w stronę kuchni i rozpłakał się. Odwróciłam się i pytam go co zobaczył że się wystraszył,/ a ja już miałam panikę w oczach/ale,że dziecko jeszcze nie mówiło , to i się nie dowiedziałam co go wystraszyło.Cały czas zerkał do kuchni bojąc się do niej zbliżyć.Pomyślałam że jak dziecko będzie sie bało to nie będę go u siebie pilnować.Jak rodzice zabrali dziecko do domu to jak wkroczyłam do kuchni jak rzuciłam schabowymi i kośćmi,tak że blok się trząsł,że jeżeli tu coś jest to ma mi się natychmiast z domu wynosić i czy już nie ma kogo straszyć ,tylko małe dzieci straszy. Bałam się jak dziecko mi na drugi dzień zareaguje, ale maluszek przyszedł i nic a w dodatku od tego czasu bardzo lubi się bawić w kuchni.I nie wiem do dnia dzisiejszego ,czego się w tedy wystraszył.
|
|
| 02.02.2010 22:09 |
|
moja chrześnica kiedyś została ze mną u siebie w domu jak moja siostra pojechała do pracy i po jakiejś godzinie wspólnych wygłupów i brudzenia się w farbie pobiegła do przedpokoju i krzyczy "panieka" , "panieka" a ja się jej pytam co to takiego skarbie powiedz mi kim ta pani jest ale nie umiala mi tego wyjanić powiedziała że sie boi i pociągła mnie za rękę i zdarza jej się to od czasu do czasu ale nie ogłada żadnych bajek z duchami ani starych zdjęć i do dziś nie wiemy kto to taki.
a teraz kilka historyjek Swatka zza grobu Dwanaście lat po swej śmierci, w 1885 r., Palladia pojawiła się u sędziego radośnie uśmiechnięta. Powiedziała: „Byłam, widziałam". I... znikła. Nazajutrz rano po raz pierwszy odwiedziła młodą dziewczynę, której Mamczicz nie znał. Palladia stanęła u wezgłowia łóżka dziewczyny i powiedziała: „Nie bój się mnie, jestem dobra i kochająca". Minął rok i dziewczyna wyszła za sędziego... Jeszcze przez kilka lat Palladia pojawiała się w domu sędziego. Widywał ją tylko on oraz jego malutki synek, Oleg. Dziecko wskazywało wtedy palcem jakiś punkt w przestrzeni i mówiło: „Pani". Nie mógł to być dziecięcy wymysł, gdyż pies Mamczicza zawsze podczas tych wizyt wpadał w panikę i tulił się do ludzi. Jak wiadomo - oprócz człowieka o specjalnych paranormalnych uzdolnieniach - ducha widują malutkie dzieci i zwierzęta. Ostatni raz Palladia pokazała się Olegowi, gdy miał dwa latka... Mili „dziadkowie" A.K. (tymi inicjałami przedstawił się w Internecie) podał, że w 1967 r., gdy miał pięć lat, jego rodzina wynajęła staroświecki dom w Waterloo w Kanadzie. Były tam trzy sypialnie. Jedną z nich - najmniejszą, z pięknymi witrażowymi drzwiami na mały balkon, zajęła starsza o dwa lata siostra chłopca. Niedługo w niej gościła. Przez dwie kolejne noce budziła cały dom krzykami. W końcu zamieniła się na sypialnie z bratem. A.K. przekonał się wkrótce, dlaczego jego siostra krzyczała. Niemal każdej nocy budził się i... w nogach jego łóżka siedziała albo starsza dama, albo równie wiekowy mężczyzna. Patrzyli na niego z sympatią, uśmiechali się. Chłopczyk bardzo tęsknił za swoimi dziadkami, którzy mieszkali w Anglii, więc widok uśmiechniętych staruszków sprawiał mu radość. Nigdy się ich nie bał, czuł się przy nich mniej samotny. Pewnego razu właściciel domu zabrał chłopca na strych. Tam, wśród rozmaitych rupieci, zobaczyli fotografię w ramce, przedstawiającą starsze małżeństwo. Właściciel powiedział, że byli to jego dziadkowie, którzy mieszkali w tym domu przed wielu laty. Okazało się, że to właśnie para staruszków odwiedzających chłopca... |
|
| 02.02.2010 22:18 |
|
|
Proszę uprzejmie Ewo Ciekawy temat PS.Dominiko czemu masz taką przerażającą ;P czarną fotkę w profilu? |
| 02.02.2010 22:30 |
|
|
Beatko, coś mi źle zdjęcie dodało |
| 02.02.2010 22:40 |
|
|
Dominiko ja wierzę,nigdy tego sama nie przeżyłam, ale znam podobne praktyki z opowieści mojej kochanej babci |
| 02.02.2010 23:06 |
|
no to mam nastepna prawdziwa historie i wlasnie przypomniala mi o niej moja przyjaciolka, bo kiedys sobie opowiadalysmy takie rzeczy jak nam sie nudzilo wieczorami Wujek moje przyjaciolki mial przedziwny sen ktory powtarzal mu sie co jakis czas.... snila mu sie starsza kobieta ktora wchodzila do ich domu i moczyla dłonie w poswieconej wodzie zegnala sie i szeptem mowila mu za kazdym razem ze w ich domu bedzie nieszczescie.... W miesiąc po tym zginął jej brat wujka i to na jego rekach, bo razem wracali skądś tam i motorem w wujka brata ktos wjechał. No i po śmierci mama siostra wujka (z druga siostrą w 1 wyrku) i słyszały stąpanie cięzkich butów po schodach i coś , co zbliżało się do drzwi na piętrze. One się tak były, że zakryły się kołdrą i zasnęły.... Chyba gdy miała być msza w jego intencji (w miesiąc po śmierci chyba) ,to on obudził mame moje przyjaciolki, obudził zimnym dotykiem, a we śnie widziała go myjącego zęby i wtedy powiedział do niej "Tam też trzeba być czystym..." a tu jeszcze cos ciekawego http://straszne1994.blog.onet.pl/1,AR3_2007-08_2007-08-01_2007-08-31,index.html |
|
| 02.02.2010 23:46 |
|
Racja
Takie rzeczy się zdarzają i dlatego chodzenie do wróżek nie jest bezpieczne; podobno prawdziwe są takie różne wróżby dlatego,że diabły w tym biorą udział, a 44 to jedna z liczb diabelskich. "A imię jego czterdzieści i cztery" - w Apokalipsie św.Jana; 1944 - koszmarny rok IIwojny światowej,powstanie warszawskie i śmierć tysięcy ludzi w nim Papież Jan Paweł I powiedział, że największym dokonaniem szatana w 21 wieku jest to,że ludzie przestali w niego wierzyć. Temu,kto się z tego śmieje,polecam film "Egzorcyzmy Emily Rose", ja po jego obejrzeniu uwierzyłam w pewne rzeczy,które wcześniej wydawały mi się bzdurne. W tym opartym na faktach filmie jest zawarte autentyczne nagranie z egzorcyzmów - dziewczyna mówi różnymi głosami, kilkoma naraz,w różnych językach;czasem mówi głosem Stalina i Hitlera |
|
| 03.02.2010 17:03 |

