Jolanta W.
Opowiem Wam historię o moim podopiecznym,który przy mnie był idealny.Rodzice go kochają
"nad życie" i przy sobie pozwalają łącznie z Dziadkami.POjechali na urlop najpierw Młody
nie chciał wysiąść z samochodu prosili 15 minut na wszystkie sposoby>po spacerze i obiedzie
podchodzą do samochodu (mały obecnie ma 2,9 lat i waży 18 kg)więc jest kawał chłopca,nie chciał wejść do samochodu ,darł się spazmował zapierał sie rękoma i nogami-lu,ludzie się przyglądali,Tata nie mógł go wpakować awantura na całą ulicę.Wszyscy w stresie,a Tata jak to
opowiadał to Mały się uśmiechał i miał minę,że dobrze wiedział co zrobił.To dotyczy
tych dzieci grzecznych i grzeczniejszych.Wielu Rodziców nie radzi sobie z własnymi dziećmi
i to jest zjawisko bardzo częste.
Moja przyjaciółka miała taką historię z własnym dzieckiem, trzyipóllatkiem. Przez 45 minut darł się wniebogłosy przed supermarketem i za Chiny nie chciał wsiąść do auta. Było to klasyczne widowisko z wymiotami, łzami, histerią, rzucaniem się i zapieraniem. Ochrona sklepu nie zareagowała. Z klientów sklepu zaledwie dwie osoby. Do czego jednak zmierzam - moja przyjaciółka jest ŚWIETNĄ matką, DOSKONALE sobie radzi ze swoim dzieckiem, T jest NIESŁYCHANIE zdolnym i inteligentnym chłopcem. Ot, taki incydent im się zdarzył. Pozory mylą. Po prostu.
Anna P. edytowała ten post 31.08.2010 20:06
|