
Forum » Niania a finanse domowe »Niania i wÅ‚asny samochód |
| Autor | Wypowiedź |
|---|---|
|
|
Tak na marginesie to jako niania nie podjęłabym sie obu tych zajęć .Jest to ze szkoda zawsze dla dziecka. Ale w tym wypadku odprowadza sie dziecko i jest sporo czasu na inne zajecia przy ktorych nie zaniedbuje sie dziecka bo jego nie ma |
| 07.03.2010 21:16 | cytuj | zgłoś |
|
Przybliżona stawka 0,83zł za kilometr ma wliczoną amortyzację i tak naprawdę jest jej w tej stawce więcej niż kosztu benzyny (koszt paliwa za km przy średnim zużyciu 8.5 litra na 100 km o około 0,38zł). Tak więc jeśli płacisz według tej stawki to opłacasz amortyzację (czyli jakby zużycie) auta w czasie kiedy ono jest użyte dla twoich celów a nie w przeciągu całego miesiąca. Oczywiście jeśli Niania wykorzystuje własny samochód do załatwiania moich spraw to jak najbardziej powinnam jej za to zapłacić. Natomiast nie widzę powodu dlaczego miałoby się płacić za dojazd do pracy...skoro ktoś się jej podejmuje to musi wiedzieć czy mu się to opłaci czy nie. Mojego pracodawcy nie interesuje jak i za ile ja do pracy dojadę, mogę nawet na hulajnodze bylebym była na czas. |
|
| 07.03.2010 22:49 | cytuj | zgłoś |
|
|
Przybliżona stawka 0,83zł za kilometr ma wliczoną amortyzację i tak naprawdę jest jej w tej stawce więcej niż kosztu benzyny (koszt paliwa za km przy średnim zużyciu 8.5 litra na 100 km o około 0,38zł). Tak więc jeśli płacisz według tej stawki to opłacasz amortyzację (czyli jakby zużycie) auta w czasie kiedy ono jest użyte dla twoich celów a nie w przeciągu całego miesiąca. Oczywiście jeśli Niania wykorzystuje własny samochód do załatwiania moich spraw to jak najbardziej powinnam jej za to zapłacić. Natomiast nie widzę powodu dlaczego miałoby się płacić za dojazd do pracy...skoro ktoś się jej podejmuje to musi wiedzieć czy mu się to opłaci czy nie. Mojego pracodawcy nie interesuje jak i za ile ja do pracy dojadę, mogę nawet na hulajnodze bylebym była na czas. Tak się składa że dojazd jest bardzo utrudniony niezależny od niani.KB już o tym pisała.zmotoryzowana niania to wymóg w tej sytuacji więc poniekąd to i jej sprawa jak chce na czas do pracy przyjeżdżać.sytuacja nie jest tak oczywista w tym wypadku. |
| 08.03.2010 10:47 | cytuj | zgłoś |
|
|
Dziękuje wszystkim za porady i opinie. Sytuacja rozwiązała się dość niespodziewanie i w zupełnie nieoczekiwany sposób Zastanawia mnie tylko jeden fakt, bo stawka przez nią podana, jako oczekiwana, jest naprawdę bardzo niska- 8,50. Czy jak dorzucę jej jeszcze z 5zł do 14 lub 15 to będzie ok ze sprzątaniem, prasowaniem i gotowaniem? Jak myślicie? Co do łączenia obowiązków pomocy i niani to nie widzę szkody dla dziecka. O ile nie jest zostawione samo przy telewizorze u nas tego problemu nie ma bo nie mamy telewizora Pozdrawiam |
| 10.03.2010 10:35 | cytuj | zgłoś |
|
|
Dziękuje wszystkim za porady i opinie. Sytuacja rozwiązała się dość niespodziewanie i w zupełnie nieoczekiwany sposób Zastanawia mnie tylko jeden fakt, bo stawka przez nią podana, jako oczekiwana, jest naprawdę bardzo niska- 8,50. Czy jak dorzucę jej jeszcze z 5zł do 14 lub 15 to będzie ok ze sprzątaniem, prasowaniem i gotowaniem? Jak myślicie? Co do łączenia obowiązków pomocy i niani to nie widzę szkody dla dziecka. O ile nie jest zostawione samo przy telewizorze u nas tego problemu nie ma bo nie mamy telewizora Pozdrawiam Myślę ze jak najbardziej tak co do wyższej(15zł/h) proponowanej przez Ciebie stawki.Chylę czoła gdyż w każdej Twojej wypowiedzi odczuwa się troskę i szczerość w stosunku do niani powodzenia |
| 10.03.2010 11:06 | cytuj | zgłoś |
|
|
Ehhh to pewnie dlatego że pracowałam jako niania na studiach... No i bardzo ale to bardzo zdaje sobie sprawę z tego że dobra niania czy pomoc domowa to skarb. Niań nie zatrudniałam, ale miałam w ciąży pomoc domową z bardzo wysoka stawką nawet jak na Warszawę 30zł, Pani prowadziła dom genialnie, gotowała bosko, sprzątała dokładne- nie mieliśmy zastrzeżeń- wydawało mi się że jest z nami związana na dobre i na złe, i że będzie z nami jak Młody się urodzi, i co się okazało Pani wynosiła w słoiczku proszek do prania, przynajmniej na tym została nakryta- zupełnie przez przypadek przez moją babcie. Pierzemy w E, nie wiem czy jej się to opłaciło. |
| 10.03.2010 23:42 | cytuj | zgłoś |
|
|
Pani wynosiła w słoiczku proszek do prania, przynajmniej na tym została nakryta- zupełnie przez przypadek przez moją babcie. Pierzemy w E, nie wiem czy jej się to opłaciło. Duzo roznych historyjek czytalam, ale ta przebija wszystkie - zarabiac 30 zl/h i krasc proszek do prania |
| 10.03.2010 23:54 | cytuj | zgłoś |
|
|
może babcia coś poplątała albo jej się wydawało ? bo naprawdę, trudno uwierzyć w to że ktoś zarabiając 30 zł za godzinę kradł proszek... |
| 11.03.2010 13:45 | cytuj | zgłoś |
|
|
Pani zarabiała 30 zł ale godzin dużo nie miała- ze dwie dziennie, dlatego też taka stawka, żeby mi nie uciekła jak znajdzie coś na więcej godzin, no i żeby bez ściemy sprzątała i prowadziła dom, bo ja się ruszyć z łóżka w ciąży nie bardzo mogłam. Moja babcia niestety nic nie poplątała, bo sama wyjęłam słoik z proszkiem z jej torebki. Do tamtego czasu w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że ktoś może w ogóle wynosić proszek bez względu na to ile zarabia |
| 11.03.2010 14:05 | cytuj | zgłoś |
|
|
Pani zarabiała 30 zł ale godzin dużo nie miała- ze dwie dziennie, dlatego też taka stawka, żeby mi nie uciekła jak znajdzie coś na więcej godzin, no i żeby bez ściemy sprzątała i prowadziła dom, bo ja się ruszyć z łóżka w ciąży nie bardzo mogłam. Moja babcia niestety nic nie poplątała, bo sama wyjęłam słoik z proszkiem z jej torebki. Do tamtego czasu w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że ktoś może w ogóle wynosić proszek bez względu na to ile zarabia |
| 19.03.2010 21:22 | cytuj | zgłoś |
|
|
Pani zarabiała 30 zł ale godzin dużo nie miała- ze dwie dziennie, dlatego też taka stawka, żeby mi nie uciekła jak znajdzie coś na więcej godzin, no i żeby bez ściemy sprzątała i prowadziła dom, bo ja się ruszyć z łóżka w ciąży nie bardzo mogłam. Moja babcia niestety nic nie poplątała, bo sama wyjęłam słoik z proszkiem z jej torebki. Do tamtego czasu w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że ktoś może w ogóle wynosić proszek bez względu na to ile zarabia |
| 19.03.2010 21:39 | cytuj | zgłoś |
|
|
Za słoiczek proszku została zwolniona taka wspaniała osoba? Bez żadnej rozmowy? Przy tak wysokich zarobkach pożałowałaś słoiczka proszku? |
| 20.03.2010 06:30 | cytuj | zgłoś |
|
|
Pani zarabiała 30 zł ale godzin dużo nie miała- ze dwie dziennie, dlatego też taka stawka, żeby mi nie uciekła jak znajdzie coś na więcej godzin, no i żeby bez ściemy sprzątała i prowadziła dom, bo ja się ruszyć z łóżka w ciąży nie bardzo mogłam. Moja babcia niestety nic nie poplątała, bo sama wyjęłam słoik z proszkiem z jej torebki. Do tamtego czasu w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że ktoś może w ogóle wynosić proszek bez względu na to ile zarabia |
| 20.03.2010 10:08 | cytuj | zgłoś |
|
|
Kasia F. - właśnie też mi to przyszło do głowy że mogła od kogoś pozyczyć. Absolutnie nie popieram kradzieży ale chciałabym się dowiedzieć jak to wyglądało. Wyciągnęłaś proszek z jej torebki i co dalej ? |
| 20.03.2010 11:00 | cytuj | zgłoś |
|
|
Babcia mogła go do sama podłożyć,bo jej obca osoba w domu przeszkadzała. |
| 20.03.2010 17:39 | cytuj | zgłoś |
|
|
obrzydliwe szukać w cudzej torebce i posądzać o kradzież.Torebka,to osobista rzecz.ńie wolno przekraczać pewnych granic przyzwoitości.Bardzo brzydko to o Pani świadczy !!!! |
| 20.03.2010 17:52 | cytuj | zgłoś |
|
|
obrzydliwe szukać w cudzej torebce i posądzać o kradzież.Torebka,to osobista rzecz.ńie wolno przekraczać pewnych granic przyzwoitości.Bardzo brzydko to o Pani świadczy !!!! To lepiej by bylo gdyby wezwala policje by ta zrewidowala torebke ? Przerazaja mnie niektore wypowiedzi, rozumiem ze chcecie bronic dobrego imienia niani ale w obronie tez sa pewne granice - zlodziejstwo jest zlodziejstwem czy to bedzie pudelko zapalek, sloiczek proszku czy diamentowa kolia ! |
| 20.03.2010 18:04 | cytuj | zgłoś |
|
|
Złodziejstwo tak,ale tej kobiety nikt na kradzieży nie złapał. Znaleziono tylko słoiczek proszku w jej torebce,bo babcia powiedziała,że tam jest. |
| 20.03.2010 19:00 | cytuj | zgłoś |
|
|
Kradzież proszku?? Do głowy by mi to nie przyszło. Jeśli była taka wspaniała, to dlaczego z nią nie porozmawiałaś? Zgadzam się też że kradzież to kradzież bez względu na to czy 1 zł czy 500zł. Chociaż miałam kiedyś taką "Ciocię" co przychodziła do nas do domu i do łazienki chodziła z torebką. Nalewała sobie szamponów, brała mydła i między innymi proszek. A co najciekawsze to nawet papier toaletowy. |
| 20.03.2010 19:54 | cytuj | zgłoś |
|
|
Już Paniom odpisuje, oczywiście, że rozmawiałam z tą Panią, ale przecież nie o tym temat był. Przyznała się, że wzięła- tłumaczyła.
Ne grzebie w torebkach obcych ludzi, ani moja babcia, ani nikt z mojej rodziny, wyszło przez przypadek, nawet już nie do końca pamiętam jak, zdaje się że torebka była niedomknięta (taka z klapą- listonoszka- nie na suwak), została strącona przez moją babcie która zobaczyła słoiczek, a ponieważ jest kobietą starej daty i szalenie dyskretną, a do tego nie mieszka z nami tylko przyjechała w dłuższe odwiedziny, pozbierała wszystko co się wysypało, odstawiła na miejsce i przyszła do mnie na rozmowę, abym to ja postanowiła co dalej i ewentualnie rozmówiła się z Panią, bo to w końcu nie jej sprawa. Wszystko załatwiłam bardzo spokojnie i rzeczowo, była i rozmowa i wiele przemyśleń. Kradzież jest kradzieżą jak już niejedna Pani tu napisała, dlatego Pani została zwolniona, do wszystkich moich pracowników muszę mieć 100% zaufania, wszystko jedno czy zajmują się moim dzieckiem, praniem czy ogrodem, czy pracują w firmie. Nic w moim przekonaniu nie usprawiedliwia wynoszenia czegokolwiek z domu (biura) pracodawcy bez jego zgody, zwłaszcza, że cały czas byłam w domu i mogła się zapytać czy może pożyczyć proszek, albo czy mogłabym jej dać trochę (albo nawet i całe opakowanie)- jak chciała skorzystać z internetu to prosiła. A swoją drogą to może i bym jej nie zwolniła, ale mąż przekonał mnie, że jeśli ktoś wynosi tak mało wartościowe rzeczy to tylko kwestią czasu jest aż połakomi się na coś o większej wartości. Uciął krótko złodziej to złodziej i nie ważne co ukradł. Szkoda mi było tej kobiety naprawdę była dobra w tym co robiła, przez dobry kawał czasu prowadziła cały dom, od drobiazgów po ogromne zakupy np na święta- nie musiałam się martwić niczym, bo wiedziałam, że będzie załatwione. Nie wiem czy nie żałowałam bardziej od niej, że się sprawa wydała. |
| 21.03.2010 22:34 | cytuj | zgłoś |
