|
Izabela B. Witam, Drogie nianie chciałabym się dowiedzieć co robicie gdy wasz podopieczny trafia do szpitala chodzi mi o to,że dziecko jest chore i musi być w szpitalu czy jeżeli mama musi iść do pracy to czy jesteście w stanie zająć się dzieckiem w szpitalu? I jeszcze jedno pytanie do niań które mają jedną stawkę i ustalone z rodzicami płatne wolne z winy rodziców (np.urlop,dzień wolny) czy zaliczacie do tego wolnego chorobę dziecka i jego pobyt w szpitalu jeśli się nim nie zajmujecie? Ja odwrócę trochę pani pytanie.Ponieważ praca opiekunki w danej Rodzinie niczym się nie różni od pracy opiekunek w żłobkach,może jedynie tym że opiekunka w Rodzinie nie ma przez Rodziców opłacanych żadnych świadczeń,w przeciwieństwie do tych zatrudnionych we wspomnianej placówce,to proszę mi odpowiedzieć,czy jeśli dziecko chodzące do żłobka znajdzie się np.w szpitalu,czy panie opiekujące się nim(a jest ich kilka i można to przecież jakoś rozłożyć w formie dyżurów)są w stanie na zmianę z jego Rodzicami zająć się dzieckiem? Odpowiedz nasuwa się chyba sama.Są w stanie,ale właściwie dlaczego miałyby to robić? Tylko dlatego że dziecko zna je i obraca się w ich gronie? Dziwne? Cały pobyt w szpitalu mają obowiązek zajmować się i doglądać dziecko odpowiednie osoby,czyli lekarze,pielęgniarki,salowe,Rodzice natomiast współpracować z całym tym personelem i dyskretnie,nie nachalnie towarzyszyć.Ja kiedyś na początku współpracy z pewną Rodziną,miałam podobną sytuację,dziecko 6-mcy,matka wróciła dopiero co do pracy,ale nawet nie przyszło im do głowy wymyślić coś tak dziwnego i mnie poprosić abym jej tam na zmianę towarzyszyła.Przyjechała wtedy babcia dziecka-jej matka i własnej córce wtedy pomagała.Opiekunka,czyli ja zatrudniona byłam u tej Rodziny w ściśle oznaczonych godz.podobnie jak i w innych miejscach pracy(tak to ustaliliśmy z nią i jej mężem).Ja sama zaproponowałam,że gdyby sporadycznie,ale podkreśliłam to SPORADYCZNIE,któryś z Rodziców nie byłby w stanie dotrzeć na tą powiedzmy,jak w moim przypadku 16:00,to ja oczywiście dziecka samego nie zostawię,ale tyle ile czasu zostałam z nim,tyle sobie i tylko 1:1 odbieram kiedy będę potrzebowała np.na załatwienie swoich spraw. W przypadku pobytu dziecka w szpitalu to matki obowiązek i powinność,nawet jak pada ze zmęczenia na przysłowiową twarz,opiekować się i zajmować razem z pozostałą częścią swojej Rodziny.Dla mnie to trochę dziwne,aby angażować w to opiekunkę.Kiedy ustalamy z Rodziną już na samym początku warunki zatrudnienia mnie jako opiekunki i wspólnie zgadzamy się,że jeśli nastąpi jakieś moje wolne,ale nie z mojej przyczyny,właśnie między innymi i z takich powodów,to ja mam płacone w 100%.To jest wręcz dla mnie i dla niektórych Rodziców oczywiste.Jak dla jakiejś Rodziny nie jest to oczywiste,to po prostu z nimi nie nawiązuję stosunku pracy/opieki i szukam takiej Rodziny,która na to się zgadza.A z mojego doświadczenia wynika że są takie Rodziny,które wcale sobie nie życzą,aby opiekunka ciągle im przy dziecku towarzyszyła,tylko chcą wtedy,kiedy sami idą do pracy.Ja nie mam zamiaru "wychylać" się przed szereg,jak to się mawia i cokolwiek w tej kwestii proponować,bo to byłaby nadgorliwość z mojej strony,a jak wiadomo nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.Przecież ci Rodzice to raczej młodzi ludzie,są silni,sprawni,ich organizm się szybko regeneruje i dają sobie doskonale radę ze wszystkimi przeciwnościami losu.Po co ich wyręczać,przecież jak zakładali,a zakładali świadomie,Rodzinę,to liczyć się musieli z podobnymi sytuacjami.Młodzi dają radę,a w zanadrzu zawsze mają kochających dziadków,ciocie,wujków,chrzestnych,cały sztab ludzi.
|